Dress code Matki

Lifestyle Moda

Pewnie to znacie. Siedzisz z dziećmi w domu i rozkoszujesz się urlopem macierzyńskim. Wszyscy chorzy, więc już trzeci dzień domowego aresztu. Włosów nie chce się myć – można spiąć w kucyk i poupinać wsuwkami nieposłuszną grzywkę. Milusi dres z polaru – ze śladami śniadania, świecowej kredki i wytartego czyjegoś nosa. Wieczorem przemykasz, niczym szpieg z krainy deszczowców, w czerwonym płaszczu zarzuconym na ten dres i różowych adidasach (bo akurat stały najbliżej drzwi) wyrzucić śmieci albo kupić czekoladę we Fresh’u na poprawę humoru. Czasem jak tak stoję w kolejce do kasy z tą czekoladą, wyobrażam sobie, że spotykam sąsiada i na pytanie „jak tam Ci minął dzień?”, odchylam niczym ekshibicjonista ten płaszcz i mówię „A właśnie tak!”. Bo tam pod spodem ten dres, który wygląda jak skrót najważniejszych wydarzeń z tego dnia.

 Mój tata opowiada często jako anegdotę swoje wspomnienie z czasów kiedy byłam mała, a mama była ze mną 3 lata na urlopie wychowawczym: „Wychodzę rano z domu do pracy – Małgosia w żółtej podomce układa puzzle z murzynem grającym na saksofonie. Wracam z pracy – Małgosia w tej samej żółtej podomce wciąż układa puzzle z murzynem.” Dzisiaj układałaby z Afro- Amerykaninem.

Mówię wam jednak, że dress code matki to nie tylko dres! Czasem warto umyć głowę, przemyć twarz, nałożyć podkład i pociągnąć usta czerwoną szminką. Odstrzelić się na randkę z mężem, pójść na miasto z koleżankami, w krótszej spódnicy i butach na obcasie. Ba! Nawet spacer do apteki można odbyć w zniewalającej stylizacji, którą może Ewelina postanowi Wam za jakiś czas zrekonstruować.

A tymczasem przed Wami alter ego szpiega z krainy deszczowców:

beret-styl-szarypłaszcz

 

 

 

Please follow and like us:

6 thoughts on “Dress code Matki”

  1. mój dress code potrafił się zmieniać 3 razy dziennie, czasem maleństwu ulewało się nie tylko na maminą bluzkę ale i spodnie i skarpetki… i wtedy dziekowałam sobie za swój sentymentalny charakter, dzięki któremu zostały mi te wszystkie okropne niemodne ciuchy że studiów albo nawet liceum (!). wyrzucam je zaraz po macierzyńskim 🙂

    1. doskonale pamiętam te czasy i białe „pamiątki” na ubraniach:) Taki użytkowy sentymentalizm to ja rozumiem:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *