Nie zginąć w gąszczu informacji- 4 wyznaczniki komfortowego ubrania

Moje odkrycia

Tak jak nie oceniam książki tylko po okładce (chociaciaż jest ona dla mnie bardzo ważna), tak nie oceniam ubrania tylko po kroju i kolorze. Nie oceniam również ubrania po cenie, chociaż wiem, że niektóre tkaniny kosztuja więcej. Na co zwracam uwagę przy zakupie? Poniżej zebrałam 4 najważniejsze parametry, na które zwracam uwagę przy zakupie, a które są wyznacznikami komfortu ubrania:

  1. Metka ze składem,

  2. Rodzaj podszewki,

  3. Gramatura tkaniny,

  4. Tabela rozmiarów.

Najważniejsza jest METKA…..ale nie ta z nazwą firmy tylko z dokładnym procentowym składem poszczególnych tkanin, maleńka, powiewająca gdzieś z boku.

Ostatnio mąż kupował przez olx płaszcz znanej marki, a ponieważ w ogłoszeniu nie było składu, zwrócił się z prośbą o informacje na ten temat. Sprzedający bardzo się oburzył, że przecież to jest znana marka, z kilkudziesiecioletną tradycją i że cytując „nie kupuje w Biedrze”. Pan Golis uprzejmie wyjaśnił mu, że ta znana marka ma różne linie i nie wszystko złoto co jest opieczętowane nazwą firmy. Tego samego dnia sprzedający przysłał wiadomość „miał Pan rację- 100% poliester”. Kurtyna zapadła.

Przedstawiam Wam również częsty sposób na wprowadzanie klienta w błąd:

W nagłówku „płaszcz wełniany”….koło wełny nawet nie leżał- 100% włókien chemicznych. Nie chodzi mi tu o dyskredytowanie Zalando albo Dorothy Perkins, ale na zwrócenie uwagi na nadużycia jakie mają miejsce.

Poliester, poliamid to włókna chemiczne produkowane z politereftalanu etylenu- PET, z którego wykonuje się również plastikowe butelki. Właściwości tych tkanin są tożsame z właściwościami foliowych reklamówek- brak oddychalności, taniość i łatwość w obróbce. Dzięki zwiększonej wytrzymałości są wykorzystywane szeroko w odzieży technicznej (np. górskiej) oraz jako domieszki do włókien naturalnych ( w celu wzmocnienia, przedłużenia ich żywotności). Niestety sporo firm odzieżowych, a w szczególności damskich próbuje szyć z nich w 100% swoje produkty. Jeszcze jest to moralnie dopuszczalne, kiedy informacja ta podana jest wprost, a cena produktu waha się w przedziale do kilkudziesięciu złotych (wtedy można szukać plusów, ze tkaniny te są łatwiejsze w praniu, bardziej odporne na zabrudzenia). Niestety są również firmy żerujące na marce, które próbują wcisnąć nam takie produkty po wysokich cenach.

Zauważyłam również ciekawą tendencję, że męskie sklepy są tutaj o wiele wyżej w rankingu pod względem jakości tkanin. Skąd ta różnica? Nie wiem, może po prostu z chłodnej cenowej kalkulacji producentów, że kobieta i tak to kupi, bo jest ładne, więc po co inwestować w droższe, naturalne tkaniny… a może z uwagi na to, że kobiety wymieniają zawartość szafy wraz z kolejnymi trendami, więc należy stworzyć tańszy produkt fast fashion ?

„100% poliester” mówię stanowczo nie!!! Żeby nie popaść w skrajności kieruję się prostą zasadą, że im coś jest bliżej ciała i im bardziej krój jest dopasowany tym powinno mieć bardziej naturalny skład (bawełna, len, wełna, jedwab). W koszulach, sukienkach, podkoszulkach, bluzkach, szalikach, czapkach, rękawiczkach nie uznaję poliestru w ogóle. Zgadzam się na jego domieszkę w płaszczach, marynarkach, spodniach i spódnicach.

RODZAJ PODSZEWKI- na ogół również napisany maleńkim drukiem na wspomnianej już bocznej metce. Podszewka na ogół wykonana jest z poliestru albo wiskozy– ta druga opcja jest nieco droższa i wiele firm odpuszcza sobie inwestowanie w nią, ale różnica pomiędzy tymi podszewkowymi opcjami jest kolosalna!!!- wiskoza, z racji swojego roślinnego pochodzenia (powstaje w wyniku obróbki celulozy) ma lepszą oddychalność, jest miła w dotyku, a w noszeniu bardziej elastyczna. Nieco rzadziej można spotkać wśród tkanin podszewkowych acetat i cupro- również należące do włókien celulozowych.

Ostatnio nabyłam fajny płaszcz- skład metkowy super, ale podszewka 100% poliester- ubieram go jedynie na krótkie wyjścia, bo zwyczajnie moje ciało się w nim dusi. Jakość podszewki, leżącej najbliżej ciała odebrała cały czar wełniano- kaszmirowego składu. Myślę, że za rok zdecyduję się na wymianę podszewki lub sprzedaż płaszcza.

O dwóch pozostałych parametrach opowiem przy okazji kolejnego wpisu, a teraz stylizacja wraz ze składem metkowym- koszula 100% bawełna, sukienka- 100% bawełna

I obiecany sklep tutaj  Firma Polska, czysto bawełniana (nie znajdziecie tam butelkowego plastiku), a równocześnie kobieca. Sukienka, która mam na sobie pochodzi z tego właśnie sklepu. Jest letnia, dostałam ją w zasadzie przez przypadek (zamawiałam inną- zwykle gustuję w rozkloszowanym dole), ale postanowiłam ją zatrzymać- naprawdę zaskoczyła mnie tym jak leży i ukrywa mankamenty sylwetki, i jak widzicie można ją wykorzystać również w wersji zimowej z koszulą.

Please follow and like us:

4 thoughts on “Nie zginąć w gąszczu informacji- 4 wyznaczniki komfortowego ubrania”

  1. Jakoś nigdy nie lubiłam takiego zestawienia sukienki z koszulą, kojarzyło mi się ono ze szkolnym strojem galowym. Ty wyglądasz w tym całkiem profesjonalnie – myślę, że buty robią tu kawał dobrej roboty. Wydaje mi się jednak, że rozkloszowana wyglądałaby jeszcze lepiej 🙂
    Co do składu materiału – w podanym przez Ciebie przykładzie od razu zaalarmowałaby mnie cena, bo płaszcz z wełny raczej nie kosztowałby 300 zł. Żałuję, że kiedy kupowałam swój płaszcz, nie zwracałam jeszcze takiej uwagi na metki ze składem. Tylko 22% wełny, a kosztował tyle, co wełniany 🙁 Poniosło mnie, bo płaszcz jest naprawdę piękny. Cóż, mam nauczkę.

  2. Dziękuję Zuza za Twój komentarz!
    Masz rację Zuza- nie da się wyprodukować płaszcza wełnianego poniżej pewnej kwoty, aczkolwiek przy cenie pierwotnej 370 zł spokojnie można byłoby oczekiwać 70% wełny.
    Na wyprzedażach można dostać klasyczne wełniane płaszcze (90% wełny) po 300 zł, tylko wiadomo, że nie Dorothy Perkins i często rozmiary są przebrane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *