O odzieży outdoorowej słów kilka

Moda Moje odkrycia

W ostatnim wpisie Ewelina rozprawiła się z poliestrem, ale jak słusznie zauważyła są systuacje, kiedy tworzywa sztuczne mają swoje pozytywne zastosowanie. W przypadku odzieży technicznej/ outdoorowej wykorzystanie tworzyw sztucznych było prawdziwą rewolucją. Jako, że jestem osobą bardzo lubiącą spędzać czas na powietrzu, po całym tygodniu w mieście mam ochotę śpiewać w sobotę rano do ucha Pana Boberka: „pojedźmy do lasu, do gór”. W mojej szafie jest malutki dział odzieży przeznaczonej właśnie do lasu i gór, czyli szeroko pojętej aktywności na świeżym powietrzu.

Z dzisiejszego wpisu dowiecie się:

– dlaczego koszulka 100 % bawełna nie jest najlepszym wyborem przy aktywności fizycznej
– co to jest vibram i gore-tex
– co każdy weekendowy turysta powinien mieć w swojej szafie

To nie będzie wpis o tym, jaki komplet odzieży jest potrzebny na wyprawę na Elbrus, chciałabym raczej pokazać jak ubrania techniczne/górskie można świetnie wykorzystać w codziennym życiu i jak rozszyfrować te dziwne utarte nazwy, którymi będzie żonglował  Pan w sklepie górskim:)

BAWEŁNA VS. POLIESTER

Poliester w dużym skrócie to tkanina powstała z plastikowych butelek. Dzięki temu ma pewne właściwości, które mają duże znaczenie dla odzieży outdoorowej. Przede wszystkim jest wodoodporna, a jeżeli już wchłonie trochę wody to szybko schnie. Jest wytrzymała, lekka i przy odpowiedniej przeróbce ma właściwości oddychające. Dlatego tak chętnie producenci odzieży sportowej wykorzystują poliester do produkcji koszulek funkcyjnych, bielizny termoaktywnej, kurtek wodoodpornych, nie mówiąc już o polarach, które swoją nazwę zawdzięczają tkaninie polartec, która składa się właśnie z włókien poliestrowych.

Koszulka bawełniana jest oczywiście naturalna i miła w dotyku dla naszego ciała, ale szybko chłonie wodę, więc i nasz pot. Nie trzeba dużej aktywności fizycznej, żeby się spocić. Wystarczy pobiegać trochę za dziećmi, a już stróżka potu płynie po naszych plecach, zmieniając bawełnianą koszulkę w mokrą ścierkę, która nie jest już ani przyjemna ani oddychająca.

GORE-TEX, VIBRAM I INNE TRUDNE SŁOWA

Tak jak producenci odzieży codziennej i eleganckiej prześcigają się w fasonach, tak mam wrażenie producenci odzieży outdoorowej prześcigają się w zastosowanych technologiach i membranach. Łatwo się pogubić w tych wszystkich aqua – texach, gore-texach, dryvent’ach. Te dziwne nazwy na metkach to nic innego jak nazwa wodoszczelnych materiałów zaopatrzonych w membranę. Z reguły każdy znany, duży producent odzieży outdoorowej ma jakąś swoją unikalną, opatentowaną pod własną nazwą tkaninę z membraną czyli błoną półprzepuszczalną. Wszystkie te membrany mają zasadniczo podobne funkcję – mają chronić przed wiatrem i wodą z zewnątrz a jednocześnie odprowadzać pot, wilgoć powstałą podczas wysiłku z wewnątrz na zewnątrz. Najbardziej znanym i jednym z najdroższych materiałem tego typu jest właśnie Gore-tex, który powstaje z wprasowanych w tkaninę włókien teflonu.
Inną nazwą, która notorycznie się pojawia, tym razem w kontekście trekkingowego obuwia jest vibram. Często mówi się o butach z vibramową podeszwą. Ale vibram to nie nazwa materiału, z którego owa podeszwa jest wykonana, tylko nazwa firmy, która te podeszwy produkuje. Sama nazwa wywodzi się natomiast od imienia i nazwiska założyciela firmy Vitale Bramaniego. Podeszwa wykonana jest z gumy i ma charakterystyczny bieżnik, który przypomina bieżnik opony – ma też podobną funkcję – chroni nas przed poślizgiem. Nie jest przypadkiem, że Bramani podczas badań nad swoim epokowym wynalazkiem współpracował z Leopoldem Pirelli – słynnym producentem opon samochodowych.

CO WARTO MIEĆ W SZAFIE

Jeżeli tak jak ja w tym momencie, jesteś weekendowym turystą, który lubi wyskoczyć na spacer do lasu poza miasto, spędzić latem weekend w Tatrach z mężem/żoną, wejść z dzieciakami na Czantorię lub Turbacz, czy powłóczyć się po Lasku Wolskim to w Twojej szafie powinno się znaleźć kilka sztuk odzieży outdoorowej. Moim zdaniem dobrą bazą są:

– wodoodporna kurtka – zewnętrzna warstwa, która chroni przed deszczem i wiatrem
– polar lub wełniany sweter, jeżeli wolisz materiały naturalne – wewnętrzna warstwa izolacyjna, która zapewni nam ciepełko
– syntetyczna koszulka lub tzw. bielizna termo aktywna – przylega do ciała i jednocześnie nie pozwala nam się zapocić
– sportowe, wodoszczelne buty z podeszwą firmy Vibram lub podobną
– ew. wodoodporne spodnie (bez ocieplenia – będą bardziej uniwersalne, w zimie można pod spód ubrać kalesony lub rajstopy)

Oczywiście wszystkie te rzeczy są łatwo dostępne w różnych sklepach z odzieżą outdoorową od dyskontów typu Decathlon po małe specjalistyczne sklepy górskie czy sklepy internetowe. Rozpiętość cenowa tak jak ilość marek jest ogromna. Na co zwrócić uwagę?

– jakie są moje potrzeby:

czy naprawdę potrzebuję pancernej kurtki z Gore-tex’u za 1000 PLN + w drodze do Doliny Pięciu Stawów? Czy wystarczy mi przyzwoita kurtka za 200 – 300 PLN, która też ma wodoszczelną membranę i która da radę na kilka godzin deszczu? (Kurtka, którą posiadam firmy Hi Mountain kosztowała 200 PLN i spokojnie dała radę na 5000 m n.p.m. podczas kilkudniowej akcji górskiej – doskonale sprawdza się też w codziennych sytuacjach)

– multifunkcjonalność:

czy daną rzecz będę w stanie wykorzystać do różnych celów? Moim niedawnym odkryciem były niskie buty trekkingowe. Długo wyznawałam zasadę, że górskie buty powinny być wysokie, „trzymające” kostki. Takie potężne buty mają oczywiście swoje zastosowanie w Tatrach zimą czy w górach powyżej 3000 m. n.p.m, gdzie przekraczamy granicę wiecznego śniegu, ale na małe wycieczki czy górskie szlaki latem, buty poniżej kostki są absolutnie wystarczające. A jakie wygodne i lekkie! Świetnie nadają się również do biegania po mieście, kiedy na chodniku śnieżna breja i chlapa. Odkąd kupiłam swoje nie ma tygodnia, żebym nie miała ich na sobie. Traktuje je po prostu jak wodoszczelne adidasy i używam dużo częściej niż wysokich butów górskich.

– dobór kolorów:

Ubrania outdoorowe mają to do siebie, że z krojem nie poszalejesz, więc producenci lubią poszaleć kolorami. Uważam, że warto postawić na kolor, który łatwo połączymy z innymi częściami garderoby.

odzież outdoorowa

zabawa na śniegu

 

A Wy jakie aktywności  lubicie najbardziej? W co się wtedy ubieracie?

 

Please follow and like us:

1 thought on “O odzieży outdoorowej słów kilka”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *