Pomiędzy płaszczem a kurtką czyli jak zachować elegancję w zimowe dni

Moda

Czy jest coś pomiędzy płaszczem a kurtką? Jakaś hybryda łącząca zalety obydwu? Ciepła jak kurtka, elegancka jak płaszcz? Nadająca się na spacer z dziećmi i wyjście na oficjalne spotkanie?

Budrysówka to urzekająca prostym krojem i niezwykle praktyczna opcja płaszcza zimowego. W zasadzie budrysówka pasuje zarówno do spodni ciężkich takich jak jeansy, sztruksy, poprzez spodnie materiałowe- chinosy, aż po wełniane spodnie zaprasowane w kantkę, jak i w krótszych wariacjach do spódnicy.  Odkąd weszła w latach 50- tych do sklepów nieprzerwanie triumfuje w trendach modowych, zapracowując sobie na miano ubioru ponadczasowego.

Podobno pomysł na jej krój został zaczerpnięty z polskiego, szlacheckiego stroju noszonego w połowie XIXw.

Fot: gentlemansgazette.com

Jej angielska nazwa pochodzi od belgijskiego miasteczka Duffel (duffle coat). Budrysówka dzięki grubej, wełnianej fakturze świetnie chroni przed silnym wiatrem i wilgocią. Wysoki kołnierz z przodu (w klasycznej wersji zawierający dodatkową fałdę materiału, zapinaną na guzik), duży kaptur z tyłu stanowią dodatkową ochronę przed złymi warunkami atmosferycznymi. Co ciekawe jest to jedyny klasyczny płaszcz, który zawiera kaptur. Dodatkową ochronę cieplną stanowią podwójne warstwy materiału na ramionach i karku. 

Drewniane lub kościane kołki ( z rogu bawolego) zamiast guzików sprawiają, że można ją  zapinać bez ściągania rękawic.

To wszystko wpłynęło na niezwykłą popularność tego płaszcza wśród marynarki i żołnieży brytyjskich podczas I i II wojny światowej. Jednym z ogromnych wielbicieli i propagatorów budrysówki był gen. Bernard Montgomery, który chętnie pokazywał się i fotografował właśnie w niej (stąd nazywana jest czasami również Monty coat ). Wtedy nie przypominała jeszcze krojem dzisiejszych dopasowanych, różnorodnych kolorystycznie płaszczyków.

Do sklepów weszła w latach 50- tych, tuż po wojnie, kiedy wojsko z racji nadmiaru magazynowego zaczęło sprzedawać ją cywilom. Budrysówka szybko zyskała sobie popularność, a kolejne lata przyniosły jedynie jej modyfikacje krojowe i kolorystyczne.

Vogue Italia, 1971, photo by Barry Lategan
Fot: vogue.it
Vogue Italia, 1977, photo byRenato Grignaschi
Fot: vogue.it

Prawie rok szukałam wymarzonej budrysówki, przetrząsając internet. Natrafiałam często na całkiem przyzwoite modele męskie albo dziecięce. Kobiece kroje były często za krótkie lub za długie, w dziwnych kolorach. Klasyczne budrysówki cechują się luźnym krojem, ja szukałam wersji dopasowanej. W wielu nie odpowiadały mi wykończenia. Budrysówka jest prosta w kroju, ale z uwagi na bardzo charakterystyczne zapięcia, które przykuwają uwagę, wszystkie jej elementy muszą być dobrze dopasowane kolorystycznie. Ponadto nie podobały mi się wersje skórzane zapięć, zdecydowanie bardziej wolę ich „linową” szorstkość . I oczywiście ważny był dla mnie skład. Nie chciałam rzucać się na produkt, który nie podoba mi się w 100%. Warto było czekać- swoją wymarzoną budrysówkę znalazłam…..w Domu Mody Wtórnej czy jak ktoś woli w Lumpeksie :).

 

 

Please follow and like us:

2 thoughts on “Pomiędzy płaszczem a kurtką czyli jak zachować elegancję w zimowe dni”

  1. Ładne i praktyczne. Podobają mi się zwłaszcza te duże kieszenie, no i kaptur – ja po kilku mocniejszych dmuchnięciach wiatru często mam problemy z uszami, więc zimą czapka + kaptur to mus. Guziki bardzo ładnie się wyróżniają. A jaki skład? 100% wełna?
    „Dom Mody Wtórnej” – to brzmi dumnie <3 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *