Chwycić chwilę za grzywkę

Lifestyle

Jest taki fragment z książki Olgi Tokarczuk „Bieguni”, który chodzi za mną i ze mną od wielu lat. Kilka zdań, wytatuowanych w głowie, które za nic w świecie nie chcą odejść:

Wielu ludzi wierzy, że istnieje na układzie współrzędnych świata punkt doskonały, gdzie czas i miejsce dochodzą do porozumienia. Może to nawet dlatego wyruszają z domu, sądzą, że poruszając się choćby chaotycznie, zwiększą prawdopodobieństwo trafienia do takiego punktu. Znaleźć się w odpowiednim momencie i odpowiednim miejscu, wykorzystać okazję, chwycić chwilę za grzywkę, wtedy szyfr zamka zostanie złamany, kombinacja cyfr do wygranej – odkryta, prawda – odsłonięta. Nie przegapić, surfować po przypadku, zbiegu okoliczności, zrządzeniach losu. Nic nie potrzeba – wystarczy się tylko stawić, zameldować w tej jedynej konfiguracji czasu i miejsca. Można tam spotkać wielką miłość, szczęście, wygraną w toto-lotka albo wyjaśnienie tajemnicy, nad którą wszyscy biedzą się daremnie od lat, lub śmierć. Czasami rano ma się nawet wrażenie, że ten moment jest już blisko, może przydarzy się już dzisiaj.

Mam często wrażenie, że nieustannie czekam na tą idealną konfigurację czasu i miejsca. Ciągle jednak budzę się z „jeszcze nie teraz”, kładę się spać z „nie…jednak nie tutaj”. Marzę o domu z widokiem na Beskidy, o spaniu w namiocie z zorzą w tle, o rajdzie kamperem z rodziną przez Europę. Wszędzie tylko nie tutaj, zawsze tylko nie teraz. Gdzieś w oddali miraż szczęścia i spełnienia, jak fatamorgana, znika kiedy zmrużę oczy. Czasem pływam pod prąd, ale częściej dryfuje, leżę na plecach jak na słonej wodzie i próbuję przeczekać sztormy. Nic mi jednak z tego czekania, zaczynam się bać, że zbyt dużo przepłynie obok mnie, a ja tego nie zauważę.

Życie mija na rzeczach pozornie mało ważnych. Między jednym „Mamo!” a drugim, kubkiem kawy, buziakiem na do widzenia, kolejnym załączonym praniem, które jednak zmokło, bo burza przyszła. Od weekendu do weekendu, od początku sezonu do końca, gdzieś między „niech już pójdą do tego przedszkola” a „dlaczego oni tak szybko rosną”.

I tak weszłam w moje lata 30-te, mając wrażenie, że połowę 20-tych przespałam. Dlatego myślę, że nadszedł czas, żeby w końcu wyłączyć autopilot. Rozejrzeć się dookoła, poczuć jak przyjemna może być trawa kiedy chodzisz po niej na bosaka, odkryć, że woda ma smak, a to słońce, które ogrzewa twarz, nie będzie świecić zawsze.

Młodość najpiękniejszą ozdobą, to jest ta właściwa konfiguracja czasu i miejsca, innej nie będzie. Przestałam wierzyć w rewolucje, wierzę natomiast w krople drążące skałę. Chcę więc pomału, drobnymi krokami, nauczyć się prowadzić bardziej uważne życie. Docenić to kim jestem, moje ciało, które dało życie i tych, którzy idą przez to życie ze mną (niektórzy biegną, podskakując). Ten blog jest częścią tego planu, bo pomaga mi niektóre rzeczy dostrzec  a inne uwiecznić.

Chodźcie ze mną! Chwyćmy chwilę za grzywkę!

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *