O tym jak postanowiłam wyjść na pole w bieliźnie

Moda

Podchodziłam do tego pomysłu z początku bardzo nieufnie. Przecież ona wygląda jak bielizna! Zwiewna, biała podkoszulka na ramiączkach – bardziej jak góra od pidżamy niż strój na co dzień. Przymierzyłam i z miejsca przekonałam się, że moja nieufność była nieuzasadniona. Jest lekka i przyjemna jak pidżama a jednocześnie doskonale wpasowuje się w moją dzienną garderobę jako tło do zarówno formalnych stylizacji jak i tych bardziej frywolnych.

Ostatnio prawie obsesyjnie patrzę na swoją garderobę jak na całość. Po tylu latach dotarło do mnie, że sekretem dobrze skomponowanej szafy jest odpowiednia ilość ubrań bazowych, łączników (w sieciówkach często pod nazwą „basic”), które na pozór nierzucające się w oczy, doskonale spajają bardziej efektowne części garderoby. Napewno znacie to uczucie, kiedy otwierasz szafę i mimo ubrań piętrzących się na półkach i wieszakach, ty wciąż nie masz się w co ubrać. W moim przypadku wynikało to właśnie z braku takiej bazy, na którą składają się przede wszystkim białe i czarne podkoszulki, o prostym kroju, najlepiej bawełniane lub z wiskozy. Niedawno dołączyła do nich również zwiewna, z pozoru bieliźniana bluzka na ramiączkach, idealna na nadchodzące lato. Dzisiaj możecie ją zobaczyć w dwóch absolutnie różnych stylizacjach, które łączy jedynie tekst pewnej piosenki:)

  1. „Dziewczyna pięknie się stara, kosi pieniądz, ma Jaguara…”

Tutaj wersja elegancka. Na podkoszulek zarzuciłam czarną dwurzędową marynarkę. Cygaretki w granatowe paski optycznie wydłużają nogi, a żeby jeszcze wzmocnić ten efekt ubrałam szpilki. To pozwala mi udawać, że mam jeden rozmiar mniej niż w rzeczywistości:)

 

  2. ” A przed nią bierzy baranek a nad nią lata motylek”

Brakuje tylko wianka na głowie i zielonego badylka w ręce…

Która z tych stylizacji bardziej do was przemawia?

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *