Kobieta- Pomiędzy dumą, próżnością, a poczuciem własnej wartości

Lifestyle

Rzadko pozwalam sobie na blogowy lifestyle, ale zbliżający się Dzień Matki skłonił mnie do refleksji nad moim macierzyństwem w kobiecym ujęciu. Co chciałabym przekazać swoim córkom jako kobieta? Jakimi kobietami chciałabym je widzieć za 20 lat?

XX wiek przyniósł nam ogromną swobodę. Nastąpiła totalna zmiana postrzegania kobiet i kobiecości. Pamiętam jak bardzo uderzyły mnie włożone w usta Daisy Buchanan słowa:

„Wybudziłam się z narkozy z poczuciem całkowitego opuszczenia i od razu zapytałam pielęgniarkę, czy to chłopiec, czy dziewczynka. Odpowiedziała, że dziewczynka, a ja odwróciłam głowę i się rozpłakałam.

„Dobrze- powiedziałam- cieszę się, że to dziewczynka. I mam nadzieję, że będzie idiotką; to najlepsze, czym może zostać dziewczyna w życiu: śliczną, małą idiotką”.

F. Scott Fitzgerald „Wielki Gatsby”

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego, jaki ogrom frustracji, niespełnienia, braku pogodzenia z własna pozycją stał za tymi słowami, poczułam ogromne współczucie. „Gdyby tylko Daisy mogła urodzić się 100 lat później”- pomyślałam, ale zaraz potem doszłam do wniosku, że nie o datę narodzin tu chodzi, zajmowaną pozycję społeczną, wykształcenie. Nie chodzi o równouprawnienie, o to czy wartość wynagrodzenia za pracę jest taka sama dla kobiety i mężczyzny  ani o spór czy z chromosomem Y łatwiej jest przejść przez życie. Z drugiej strony nie chodzi również o egzaltację roli kobiety ani o jej niezachwianą wielozadaniowość.

Chodzi o takie zwyczajne, codzienne zadowolenie z tego, że jest się kobietą.

„Duma związana jest z tym, co sami o sobie myślimy, próżność zaś z tym, co chcielibyśmy, żeby inni o nas myśleli”

Jane Austen „Duma i uprzedzenie”

Dojrzewałam do tej dumy przez ostatnie 30 lat. Niestety nie leży ona na półce z ubraniami ani na półce z kosmetykami. Nie ma jej również w księgarniach, mimo, że okładki poradników przekonują nas, że jest inaczej. Jestem głęboko przekonana, że ta duma drzemiąca w nas ma swoje źródło w miłości-  tej rodzicielskiej, małżeńskiej i Bożej, a co za tym idzie w poczuciu pełnej akceptacji. Ta miłość stawia wymagania, ale też jako pierwsza podaje rękę w razie niepowodzeń, podkreśla wartość, dodaje pewności siebie.

Takimi własnie chciałabym widzieć swoje córki- dumnie kroczącymi ze swoją kobiecością, nieszukające poklasku i akceptacji w oczach innych ludzi.

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *