Styl Retro- kiedy teraźniejszość ogląda się wstecz

historia mody

W życiu każdej kobiety przychodzi taki moment, w którym monotonia szafy staje się nieznośna. Ten moment nastąpił właśnie u mnie. W ramach oczywiście zdrowego rozsądku, zapragnęłam chwilowej odmiany. Chyba nie ma bardziej odpowiedniego na tę okazję niż styl retro, będący unikalnym połączeniem szaleństwa i tradycjonalizmu. Nie ma też lepszej pory roku niż lato, by zainspirować się modą retro. W lecie dużo łatwiej po prostu kupić sukienkę, dopasować buty i torebkę, pociągnąć usta szminką i poczuć się jak na „Rzymskich wakacjach”.

Zaczął zbyt późno, umarł zbyt wcześnie.

Z całych 100 lat mody XX wieku, moda lat 50-tych, o których pisała również Kasia w swoim kwietniowym wpisie, który znajdziecie tutaj,  kusi mnie najbardziej. Sylwetka diorowska uwodzi szykiem i kobiecością. W historii mody okres ten był bardzo trudny. W odbudowującej się, powojennej Francji każdy metr tkaniny był na wagę złota. Paryskie haute couture chwytało się każdego sposobu by przypomnieć o swoim istnieniu. Stworzono nawet, przy pomocy artystów,  wystawę złożoną z 180 miniaturowych manekinów, ubranych w kreacje szyte na miarę. Teatr Mody objechał cały świat wszędzie budząc podziw z uwagi na walory artystyczne. Nie pociągnął jednakże za sobą zainteresowania kontrachentów, którzy mogliby wesprzeć borykające się z niedostatkami francuskie domy mody. Wtedy pojawił się Christian Dior z zupełnym new look’iem.

Dior przywrócił kobietom delikatność ramion oraz talię osy. Kobiety odeszły od łóżek rannych żołnierzy i znowu wróciły na salony. Jak sam mawiał, chciał uczynić kobiety nie tylko pięknymi, ale i szczęśliwszymi. Nic więc dziwnego, że mimo wielu protestów ze strony konkurencji, posądzeń o rozrzutne traktowanie tkanin, następne dziesięciolecie mody ogólnoświatowej należało do niego. Zaczął zbyt późno, umarł zbyt wcześnie, ale 10 lat wystarczyły mu, by na nowo przywrócić Paryżowi miano Stolicy Mody.

Stary new look?

Czy w rzeczywistości new look był aż tak „new” ? Raczej nie. Dior chyba podświadomie nigdy nie uporał się z odejściem mody jego dzieciństwa, belle epoque. Wpływ mody XVIII i XIX wieku na jego projekty widać gołym okiem. Sylwetka diorowska wydaje się czerpać z belle epoque swoje zamiłowanie do taliowania i podkreślania bioder. Oczywiście w odbudowującej się po trudach wojny Francji nikt nie pragnął powrotu do gorsetów i ciągnących się po ziemi długich sukien. Francja jednak pragnęła odnowy, rozwoju, postępu, zupełnie tak samo jak w 1871 roku po zakończeniu wojny francusko- pruskiej, kiedy to narodziła się belle epoque. Być może tu tkwi sukces Diora, który uderzył w tą ogromną potrzebę nowości, postępu, ale równocześnie osadzenia mody w elegancji i szyku. Sądzę, że właśnie w tym wspomnieniu piękna, wytworności tkwi urok lat 50-tych, który nie daje o sobie zapomnieć również mnie.

Moje lata 50-te

Daleko mi do stylizacji a la lata 50-te. Pokażę Wam za to dziś moją inspirację tymi latami. Niedawno w Krakowie miały miejsce Targi Retro o pysznej nazwie Kogel Mogel. Do tej pory nie miałam okazji być na poprzednich edycjach, ale tym razem mocno postanowiłam sobie, że na nie dotrę. Weszłam więc szybkim krokiem po schodach, a na górze czekał już na mnie zatopiony w przeszłości świat pięknych ubrań, biżuterii, galanterii skórzanej. Ale nade wszystko największe wrażenie zrobiły na mnie spotkane tam kobiety, ubrane z niezwykła dbałością o każdy szczegół- upięcie włosów, makijaż, buty, nakrycia głowy. Wyobrażałam sobie z jaką pasją i radością z wyszukanych „perełek” kompletowały swoje stylizacje, by zachwycać pięknem dawnych lat.

Przechodziłam od stoiska do stoiska z moja Dwulatką na rękach, co chwilę odwracając wzrok za kolejną szykownie ubraną kobietą. Tak nogi doprowadziły mnie do stoiska z odzieżą nową, ale inspirowane stylem retro- na stoisko sklepu Natabo. Zanim jednak zdążyłam dokładnie przeglądnąć wieszaki, mój mały Urwis ściągnął dwie spódnice więc musiałam działać szybko. Nie było czasu na pogawędki, zachwyty nad jakością wykonania, podziwiania kolorów tkanin, a nawet na spokojne mierzenie. Zakupy z dzieckiem na ręku przypominają te z czasów PRLu, kiedy chwytało się co było, żeby tylko nie wyjść z pustymi rękami. Kiedy tylko założyłam doradzony przez panią zestaw: bluzka i spódnica, poczułam, że to jest to, czego szukałam- klasyczny, kobiecy zestaw w stylu lat 50-tych. Były to moje najlepsze zakupy w 5 minut. Bardzo żałuję, że nie miałam okazji zostać na targach nieco dłużej, a w szczególności niezmiernie szkoda mi opuszczonych warsztatów z czesania retrofryzur. Mam nadzieję kiedyś to nadrobić.

 

 

 

 

Gdzie szukać ubrań retro?

  1. Po pierwsze u babci na strychu– chyba najtańszy i najbardziej ekscytujący ze sposobów pozyskania pięknych ubrań, często skropionych perfumami rodzinnych wspomnień i opowieści.
  2. Vintage store- jest ich sporo zarówno w sieci, jak i stacjonarnych w większych miastach.
  3. OLX– bardziej pracochłonny sposób, gdyż wymagający czyhania na okazję. Po wpisaniu w wyszukiwarkę ” retro ubrania” albo konkretniej „lata 50-te”, „lata 20-te” można tam znaleźć prawdziwe perełki. Warto też zaglądnąć do działu „oddam za darmo”, nie spodziewacie się chyba co ludzie nieraz tam oddają. Swoją drogą nieznajomość tego, co się wyrzuca, jest ogromna- słyszałam o prawdziwych cudach, bardzo wartościowych zarówno historycznie jak i materiałowo,  zbieranych spod kontenerów „caritas”.
  4. Na grupach tematycznych– sama się do takiej zaciągnęłam na fb. Ogromnym plusem takiej grupy jest to, że od razu są tam osoby, które klasyfikują dane uranie w ramy czasowe.
  5. W sklepach internetowych – takich, jak wspomniany przeze mnie powyżej, które inspirują się stylem retro.

Jeżeli znacie takie sklepy, miejsca gdzie teraźniejszość ogląda się wstecz, piszcie i podlinkowujcie w komentarzach. Niech moda retro zainspiruje nas do zmian tego lata!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Please follow and like us:

3 thoughts on “Styl Retro- kiedy teraźniejszość ogląda się wstecz”

  1. Uwielbiam taki styl. Niestety mało jest sklepów szyjących takie ubrania. Polecam jednak markę Aeterie, mają cudowne rzeczy w takim klimacie. Co do firmy Natabo, to mam jedną sukienkę i jestem nią oczarowana! Jest perfekcyjna, dodatkowo była pięknie opakowana, a właścicielka zadbała o indywidualny akcent w zamówieniu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *