Dres po domu- wynalazek szatana

Lifestyle

Naciskam klamkę drzwi wejściowych, witam się z dziećmi, ściągam buty, myję ręce i kieruję moje kroki do sypialni, gdzie zmieniam ubrania na te „po domu”. Myślę, że to znacie. Odwieszamy te piękne, upolowane na wyprzedażach sukienki i ubieramy co?  Dres po domu! Wygrywa wygoda. Kobiece kształty zatracają się w fałdach mięciutkiej bawełny. A my pełne komfortu serwujemy naszym domownikom obok obiadu, lekcję pod tytułem „czym kobiecość nie jest”.

Dres, który wybierasz do chodzenia po domu nie wygląda. Taka jest prawda. Masz w nim wyciągnięte kolana, a nogawki kołyszą się wraz z szumem okapu . Koło bioder Ci się telepie i do końca sama nie wiesz, gdzie masz przód, a gdzie tył. Na dobrą sprawę nawet nie wiesz, gdzie Ci się uda kończą. W dresie się nie wygląda, w dresie się ćwiczy. Tak, wiem, słyszałam, że dres dresowi nie równy, że są też takie z górnej półki ( przynajmniej cenowej). Ktoś pomylił tutaj dress z dres. Osobiście wierzę, że dres dla kobiecej sylwetki jest jak Mcdonald’s pięć razy dziennie-  niby miło, ale niekoniecznie najbardziej optymalnie.

Potem jest już tylko gorzej. Dres dewastuje Twoje życie prywatne, małżeńskie. Zaczynasz dzielić ludzi na dresowych (tj. takich, przy których zażyłość jest na tyle bliska, że można wystąpić w dresie jak np. rodzice, bliska rodzina, czy przyjaciele) oraz pozostałych. Jeżeli słysząc dzwonek do drzwi czym prędzej pędzisz się przebrać do łazienki, jeżeli przed odwiedzinami teściów musisz się przebrać, bo walczysz o utrzymanie godności tytułu synowej, to prawdopodobnie Twój strój domowy nadaje się do zmiany.Twój mąż zaczyna się zastanawiać dlaczego na zewnątrz jesteś taka ładna, a w domu taka brzydka. Seksapil schowałaś do kieszeni wraz ze stosem chusteczek, którymi obcierałaś przed chwilą dziecięce gluty. Nie próbuj przekonywać samą siebie, że Twój mąż nie zwraca na to uwagi. Mężczyźni są wzrokowcami. Coco Chanel mawiała:

Zawsze wyglądaj tak, jakbyś miała spotkać miłość swojego życia lub najgorszego wroga.

A czy miłość Twojego życia nie siedzi właśnie po drugiej stronie stołu, zajadając pomidorową z makaronem? Więc dlaczego serwujesz jej ochłapy swojej kobiecości?

Czujesz się tak, jak wyglądasz. Ubierasz się nie tylko dla innych, ale też (a może przede wszystkim) dla siebie. Pamiętam doskonale te czasy podwójnego urlopu macierzyńskiego, kiedy zmęczona fizycznie i emocjonalnie spoglądałam w lustro. To co tam widziałam pogrążało mnie jeszcze bardziej. Dresowa bluza czyniła mnie grubszą o 10 cm w każdym obwodzie. Nie wspomnę już o wiecznie wyciągniętych spodniach,  z wypchanymi kieszeniami. Cała byłam obła, szara i wielka. Wierzyłam uparcie, że wszystko się zmieni kiedy schudnę. Ale jak tu schudnąć, kiedy zajada się złe nastroje? Aż wreszcie zamiast gonić za nieosiągalnym, postanowiłam zrobić coś z tym, co mam. Postanowiłam się ubrać. Dzisiejsza stylizacja jest trochę prowokacyjna i wiadomo, że nie brykam w obcasach przy trójce dzieci, ale ostatnio staram się wyglądać trochę lepiej również po domu.

 

 

 

Jaki powinien być strój po domu? Tak, masz rację przede wszystkim wygodny i swobodny. Bo to Twój dom, Twoje zabawki i masz się czuć dobrze. Myślę, że przy odrobinie chęci można połączyć „czuć się dobrze” z „wyglądać dobrze”.

Czego nie zakładać zamiast dresu:

-Jeansów (bo mają najczęściej zamknięty splot przez co słabo oddychają. Denim ma najczęściej większą gramaturę, co sprawia, że w większości przypadków jest  dość sztywny).

-Spodni typu biodrówki (chyba, że chcesz zbierać na nowo sylwetkę po każdym schyleniu).

Jak żyć? Co jak nie dres? Opcji jest kilka:

1.) Lekkie bawełniane chino- mogą być jak dres na sterydach. Jeżeli wygoda jest na pierwszym miejscu postaw na nieco luźniejsze. Jest to opcja całoroczna.

2.) Miękkie sztruksy- w zimie super.

3.) Sukienki/ spódnice

4.) Przewiewny len- nie znajdziesz nic lepszego na lato- luźny, bardzo otwarty splot to komfort na maksa.

Jeżeli chcesz, żeby było jeszcze wygodniej pomyśl o podwyższonym lub wysokim stanie. Coraz częściej zamiast tradycyjnie wykończonego pasa producenci wkładają gumkę (uwaga- jak w dresach!)- zwiększa wygodę a w większości przypadków jest niewidoczna. A teraz dzieje się magia- opcje od 1 do 3 to najczęściej też  100% bawełna tak, jak dres ( kilka procent elastanu nie wpłynie negatywnie na oddychalność, a może poprawić komfort.).

A Wy w czym chodzicie po domu? Czy przebieracie się po powrocie? Wybieracie dres czy dress?

P.S. Zapraszam na tartę, to u nas najczęstsze letnie ciasto!

 

 

Please follow and like us:

8 thoughts on “Dres po domu- wynalazek szatana”

  1. Wszystko spoko, ale jak się zmotywować, skoro mąż też w dresie? Facet tak samo traci na atrakcyjności w dresie, warto byłoby o tym wspomnieć 😛

    1. Ola, poruszyłaś ważny temat- czyli jak zmotywować męża do zrzucenia dresu? Pewnie nie zawsze jest to łatwe, ale wydaje mi się, że kiedy same zaczniemy podnosić poprzeczkę same to prędzej czy później panowie sami zrozumieją, że nastał czas zmian 🙂

  2. Zawsze się przebieram! Jednak staram się, żeby nawet ciuchy „po domu” wyglądały dobrze i przede wszystkim, żebym dobrze się w nich czuła. Nie ma opcji, żebym założyła rozciągnięty dres czy kolory, które w ogóle ze sobą nie grają, bo moja kobiecość spada wtedy na poziom -100 😀

    1. Aneta, miło mi to czytać. Sądziłam, że zostane skrytykowana za swoje poglądy, ale widzę, że jest dużo kobiet myślących podobnie! Bardzo mnie to cieszy!

  3. Myślę, że dresowy temat dotyczy nie tylko młodych mam, ale kobiet w różnym wieku. Nie tłumaczmy sobie,że wybieramy te „domowe cudeńka” tylko dlatego, że są wygodne. Mnie czasami szkoda wyrzucić ciuszka dla ktorego mam sentyment ze względu na jego dawną cenę lub super stan, choć dawno zapracował sobie na spokoj w żółtym kontenerze. A gdyby tak nie zawsze się przebierać. Przecież do pracy często ubieramy wygodne ciuchy, niektóre sprawdziłyby się też w domu. Nie byłoby problemu z wyrzucaniem ciuszków ” prawie” nowych, a dawno niemodnych.

    1. Racja, super uwaga. Warto przegrzebać szafe i poprzerzucać sukienki z cześci „na zewnątrz” do „po domu”. A przy okazji zyskamy miejsce na nowe ubrania :)!

  4. Ładna sukienka, Ewelina, gdzie kupiłaś? 🙂
    Na ciepłą porę roku sukienka jest idealna, zapewnia doskonały przewiew. Na chłodniejszą spódnica i jakieś przyjemne w dotyku, nieklejące się do nogi rajtki 🙂 Ja staram się łączyć wygodę z ładnym wyglądem, choć przyznam, że zdarza mi się nosić po domu podniszczone czy przybrudzone rzeczy – te pierwsze z reguły tymczasowo, dopóki nie kupię czegoś nowego.
    Niestety, zmotywowanie męża to trudna sprawa, zasłania się wygodą i przewiewnością. Własny przykład nie wystarcza 🙁 Jaka może być alternatywa dla dresu w przypadku mężczyzn? Przydałyby się jakieś fajne, lekkie i w miarę luźne, a jednocześnie nie odstraszające wyglądem spodnie z bawełny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *