kuloty

Kuloty – szykowne galoty

Moda

Spodnie culotte czyli spolszczone kuloty, królują już od zeszłego sezonu. Dla niewtajemniczonych w arkana mody to spodnie za kolano z rozszerzanymi u dołu nogawkami. Przypominają swoim krojem polskie bieliźniane galoty wieszane na ścianch skansenów, z tym wyjątkiem, że uszyte są z bardziej wyjściowych materiałów. Możemy je również nazwać spódnico-spodniami. Jednak nazwa kuloty jest prostsza w wymowie i ma swój francuski rodowód, więc automatycznie dodaje spodniom szyku i prestiżu. Trzeba przynać, że zadomowiła się na dobre w j. polskim.  W świecie mody tak już to działa, że Francja, francuski, paryski od razu wznosi ubrania na wyższy krąg modowego nieba.

Kończąc jednak te lingwistyczne rozważania, przejdźmy do historii tej bardzo charakterystycznej części garderoby. Jak się zapewne domyślacie spodnie culotte nie są wynalazkiem naszych czasów. Moda lubi powracać. Moda lubi czerpać garściami z przeszłości i w tym przypadku postanowiła ściągnąć kuloty z Panów (nosili je już w czasach renesansu) i podarować je kobietom. Panie chętnie nosiły kuloty w latach 30-tych i 40-tych np. do jazdy na rowerze. Dobrze czuły się w nich hippiski w latach 70-tych. Myślę, że i my kobiety lat 2000 odnalazłyśmy się w tym kroju.

Smutna prawda jest jednak taka, że nie są to spodnie dla każdej z nas. Zdecydowanie lepiej wyglądają w nich kobiety wysokie, ponieważ kuloty skracają optycznie nogi. Można ewentualnie uratować sytuację wkładając szpilki. Ja kocham kuloty za to, że mogę w nich ukryć masywniejsze uda i pasują zarówno do eleganckich jak i całkowicie codziennych stylizacji.

Poniżej możecie zobaczyć moje dwie propozycje:

1. Turystka z Japonii

Tutaj z białą koszulą wypuszczoną luźno. Kiedy dołożyłam do tego zestawu słomkowy kapelusz od razu skojarzyło mi się z turystkami, przyjeżdżającymi do Krakowa z Japonii, więc postanowiłam zabrać na sesję mój lomograf, żeby dopełnić konwencję:)

lomograph

Ta kombinacja to dla mnie uosobienie wygody. W tym zestawie można swobodnie zwiedzać, oprowadzać, biegać za dziećmi.  Biała koszula to moja nowa zdobycz z SH. Patrzcie jakie guziki!

2. Koniec urlopu!

Urlop kiedyś się kończy, trzeba odłożyć aparat na półkę i ruszyć do pracy. Ta stylizacja jest bardziej formalna i elegancka, ale wciąż wygodna. Lniana koszula jest dla mnie niezbędnym elementem letniej garderoby. Doskonale przepuszcza powietrze i dzięki temu nie pocę się jak maratończyk. Jedwabna apaszka ma działanie chłodzące. Buty na koturnie wydłużają nogi, skrócone trochę przez kuloty. Sesję zrobiliśmy na krakowskim Podgórzu, które bardzo lubię i kojarzy mi się czasami z paryskim Montmartre (ach te schody!).

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *