Historia pewnej torebki

Moje odkrycia

Pewnie większość z was zabiera na zakupy płócienną torbę zakupową. Są różne kolory, nadruki, śmieszne napisy, fajne i mniej fajne grafiki, ale chyba się zgodzicie, że większość z nich wygląda topornie i nie wychodzi poza swoją podstawową funkcję zwyczajnej shopperki. Zastanawiałyśmy się jednak czy torba ekologiczna mogłaby być nie tylko funkcjonalna, ale i ciekawa wizualnie? Czy shopperka mogłaby wyglądać dobrze z sukienką? Czy jest możliwe „czary-mary” zamieniające w minutę kompaktową torebkę w przepastną torbę, która nie straci przy tym swojej wizualnej atrakcyjności?

Jak czegoś nie znajdziesz, zrób to sam. Potrzeba matką wynalazców. Tak narodził się pomysł trójkątnej torby, która niczym origami zmienia swój kształt dostosowując się do potrzeb. Droga do jej powstania najeżona była drobnymi trudnościami, ale wszystkie udało nam się pokonać. Nie powstrzymała nas przed zakupem materiału złapana guma. Przez moment miałyśmy nawet wrażenie, że panowie remontujący drogę, nie tylko wymienią nam oponę, ale i zaniosą do wulkanizatora w ósemkę. Dziękujemy Panowie!

Zapewne nie udałoby się bez naszej krawcowej, która zaciekawiona projektem, cierpliwie wprowadzała nasze pomysły w życie. Kiedy wymarzona taśma skończyła się po metrze, a Pani w pasmanterii rozłożyła ręce, przetrząsnęłyśmy cały Internet, żeby znaleźć identyczną. Pomocni byli również panowie z hurtowni dodatków, którzy z zapałem razem z nami gryźli guziki, celem upewnienia się z jak trwałego materiału są wykonane.

Oto jest. Ona. Torebka na razie bez imienia.

Na naszym fanpagu trwa do 16 sierpnia konkurs. Ten kto wymyśli najciekawsze imię dla torebki, stanie się jej szczęśliwym posiadaczem. Zachęcamy do udziału!

Please follow and like us:

1 thought on “Historia pewnej torebki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *