Nie musieć nic

Lifestyle

Dopadła mnie znienacka, nieproszona, w środku dnia, jak Hiszpańska Inkwizycja. Było mi źle, niedobrze, słabo. Gdybym była panną z dobrego domu, powiedziałabym, że niemoc mnie dopadła. Ale to takie niemodne słowo w dzisiejszych czasach. Zwłaszcza w kontekście kobiet. Bo my przecież jesteśmy silne, w nas jest moc! Gdzie Bóg nie może tam Babę pośle! Siła kobiet!

A guzik, nie siła. Niemoc mnie dopadła. Musiałam znaleźć zastępstwo do pracy na następny dzień i polec w łóżku. I właściwie nic strasznego się nie stało. Bo zastępstwo znalazło się szybko i bez wyrzutów, dzieci z nianią i w przedszkolu. Mogłam sobie cierpieć w ciszy i spokoju. Poleżeć. Ale jak już leżałam to oczywiście z komputerem, bo biurowe sprawy też trzeba poogarniać. I mimo, że właściwie pracowałam (tyle, że na leżąco) to i tak zaczęłam odczuwać wyrzuty sumienia i w głowie kołatały mi się myśli, „że może trzeba było zacisnąć zęby i pójść na to zwiedzanie? Może jednak nie zaczęłabym wymiotować na turystów?” Wtedy pomyślałam, że  z moją głową jest coś nie tak. Ba! że z głowami milionów kobiet jest coś nie tak (wiadomo  w grupie raźniej). Nam nie wolno nie móc! My musimy zawsze sprostać oczekiwaniom i obowiązkom, nawet jeśli nakładamy je na siebie same. Nie mamy prawa odczuwać smutku, bólu, zmęczenia, być chore, albo po prostu oddać się błogiemu lenistwu.

Od jakiegoś czasu daje sobie prawo do mówienia o moich złych emocjach, samopoczuciu, potrafię zamknąć za sobą drzwi i powiedzieć , że potrzebuje chwili dla siebie, albo pojechać na weekend bez dzieci.  Ale nie potrafię tego zrobić bez wyrzutów sumienia, bez moralnego kaca.

Zaczęłam się zastanawiać skąd to się bierze. Pan Boberek kiedy odpoczywa, albo oddaje się po prostu nicnierobieniu robi to z miną „Boże! Bądź błogosławiony w moim lenistwie” i nie ważne, że za nim w oddali majaczy stos nieumytych garów. Ja tak nie potrafię, a bardzo bym chciała.  Dlaczego?

Myślę, że my to przekazujemy sobie z pokolenia na pokolenie. Ten mit kobiety zaciskającej zęby, która zawsze sobie poradzi, która zawsze da radę, niezależnie od okoliczności. Słabość wypada Ci okazać ew. w konfrontacji z młotkiem i gwoździem lub walizką w pociągu.  W dużej mierze robimy to sobie same i doskonale to widać w języku. Momentalnie ucinamy rozmowy, w których kryje się skarga, żal, ból. Bagatelizujemy, porównujemy, dyskredytujemy, kwestionujemy prawo do czucia tak a nie inaczej.  „Masz okres? Nie użalaj się nad sobą. Każda to ma i jakoś żyje a nie kładzie się do łóżka z kompresem”; „To nie wiedziała Pani, że poród boli?”; „Moja babcia po porodzie poszła w pole na wykopki”; „Ja się też tak czułam, ale nie robiłam takich scen”, „ja karmiłam nawet jak lała się krew, czasem trzeba się poświęcić”, „Masz dość pracy po 10 h dziennie? Ja pracuje po 12 i nie narzekam”. I wtedy mam ochotę krzyczeć za posłanką Joanną Scheuring-Wielgus „Dość dyktatury kobiet!”. Dość porównywania i wytykania, która ma gorzej i więcej potrafi znieść. Czy to, że ktoś prał pieluchy w potoku może przynieść jakiekolwiek pocieszenie? Zostawcie w spokoju dzieci w Afryce.

W społeczeństwie też zresztą ma się dobrze mit Siłaczki. W reklamach  „mamy nie biorą L4” tylko jakieś farmaceutyczne cudo, żeby z uśmiechem funkcjonować z gorączką. Pan minister Marek Suski oburza się, że matki osób niepełnosprawnych chciałyby czasem pójść do kina, czy na basen zamiast spędzać 24 godziny na rehabilitacji.

Jacek Kleyff w piosence Płachta Nieba śpiewał:

Ja chcę nie musieć nic,
bo tylko wtedy coś potrafię
…kiedy nie muszę nic – potrafię musieć

 

Myślę, że każda z nas potrzebuje zdać sobie sprawę, że nie musi zawsze być w formie, w gotowości, w obliczu wyzwania. Że może sobie pozwolić na słabość, chwilowe „rozmemłanie”, żal. Że  smutek też można przytulić. Warto sobie tak czasem pobyć w tej niedoskonałości, w tym „nie muszę nic”, wtedy łatwiej zobaczyć to czego warto chcieć. Świat nie jest doskonały, to i my nie musimy.

Puśćcie sobie dzisiaj Płachtę nieba, wypijcie lampkę wina na balkonie, idźcie na samotny spacer do lasu, utnijcie popołudniową drzemkę.  Zróbcie coś czego nie musicie, a może od dłuższego czasu bardzo chcecie. Ja nie wiem co to jest, ale obiecuje, że nie będę was z tego powodu oceniać.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *