Elsa Schiaparelli- szaleństwo w czasach klasyki

historia mody

Kiedy przeglądam biografie znanych osób, w sposób szczególny zatrzymuję się na ich dzieciństwie. Chcę ich poznać sprzed ery geniuszu, kiedy w sposób beztroski I prawdziwy odkrywali świat. Uwielbiam ten moment, kiedy udaje mi się dotknąć danej postaci, kiedy z jakiegoś powodu nawiązuje z nią nić porozumienia. Tak się właśnie stało, kiedy spotkałam małą Elsę.

Obie urodziłyśmy się 10 września, ona niecałe sto lat przede mną, w 1890 roku. Rzym tonął wtedy w jesiennych liściach, po cichu przyglądając się tym szczególnym narodzinom. Dzieciństwo Elsy należało do tych beztroskich. Tak dziś wygląda dzielnica, w której dorastała.

https://civitavecchia.portmobility.it

Niebanalne dzieciństwo

Jako mała dziewczynka biegła ulicami Trastevere do biblioteki swojego ojca, dziekana Uniwersytetu Rzymskiego,  pasjonata języków i literatury Orientu. Noce zaś spędzała na oglądaniu nieba z wujem Giovannim, astronomem, dyrektorem obserwatorium Brery. Roztargniona, bujająca w obłokach, odkrywające pokłady drzemiącej w każdym z nas wyobraźni, która zabierała ją w najdalsze części świata. Można powiedzieć, że była niesfornym dzieckiem, które chodziło po palonym wapnie ( zamienionym w lód) oraz skakało z okna, dzierżąc w ręce parasol (zamieniony w machinę do latania). Ale zerkając na nią nieco łaskawszym okiem, można rzec, że była dzieckiem niezwykłym, a jej pełne przygód dzieciństwo zwiastowało barwne i nieszablonowe życie. A ponieważ dzieci nie wszystko poddają ocenie, pozostawię bez komentarza jej pozostałe wybryki takie jak zasadzanie nasion kwiatów w nosie i uszach, podrzucanie pcheł na zastawiony jedzeniem stół. Taką właśnie ją poznałam, z czarnymi lokami opadającymi po bokach, wysokim, dumnym czołem, zawieszoną w czasoprzestrzeni.

Różowa młodość

Nastoletnia Elsa Schiaparelli okazała się jeszcze bardziej niepokorna. Zamiast uczyć się w porządnej i cnotliwej szkole, jak przystało na dziewczynkę z arystokratycznej rodziny, została z niej dyscyplinarnie wydalona. Nigdzie nie mogła zagrzać miejsca na dłużej. Próbowała sił w świecie poezji, publikując swoje wiersze. Ojciec- literat odmówił ich przeczytania, co zapewne było dla młodej dziewczyny dużym ciosem. Targana kolejnymi miłostkami, uciekła do Londynu przed propozycją zamążpójścia, złożoną jej przez rosyjskiego księcia wątpliwej urody. Wpadła z deszczu pod rynnę prosto w ramiona hrabiego Wilhelma Wendta de Kerlora. Ten uwódł ją swoją niebanalną osobowością oraz zainteresowaniami z pogranicza filozofii, poezji, religioznastwa. Kolejnego dnia po poznaniu byli już zaręczeni. Elsie wydawało się, że odnalazła w swym przyszłym mężu bratnią duszę.

Tułaczka dorosłości

Wybucha I wojna światowa. Elza wraz z mężem mieszkają w Londynie, następnie przenoszą się do Francji, gdzie zmieniają miejsca swojego pobytu, by w końcu zasmakować amerykańskiego życia w Nowym Jorku. On zakłada Biuro Psychologii, ona jest jego asystentką. Jednak z powodu  kontaktów z anarchistami i bolszewikami są narażeni na przesłuchania ze strony Amerykańskich Służb Bezpieczeństwa. To dziwaczne małżeństwo kończy się rozstaniem w 1921 roku. Elsa pozostaje z małą, chorą na polio  córeczką sama. Dzięki wypracowanym kontaktom i znajomości z Gabrielle, żoną Francisca Picabia- malarza związanego z nowo powstałym nurtem zwanym dadaizmem, Elsa wraca do Francji, do Paryża.

Kariera, której nikt się nie spodziewał

Ma 32 lata, wspaniały wiek, by zacząć nowe życie i dobrych przyjaciół u boku. Państwo Picabia wprowadzają ją w świat sztuki dadaistycznej, która następnie przerodzi się w surrealistyczną. Z kolei jej przyjaciółka Blanche Hays, poznaje ją z Poiretem, ojcem haute couture. Elsa Schiaparelli zostaje stylistką. Coraz bardziej zaczyna ją uwierać niezwykła pomysłowość i kreatywność. Wie, że powinna coś z nimi zrobić, ale brakuje jej narzędzi. Nie potrafi nic- ani rysować, ani malować, ani szyć. Tak już się działo w życiu Schiap, że dobrzy ludzie zjawiali się obok jej boku przypadkowo i samoistnie. Tym razem na horyzoncie pojawia się Aroosiag Mikaelian, ormiańska kucharka, która po godzinach robiła na drutach. Elsa wykorzystuje jej potencjał do stworzenia swetra, który wstrząśnie paryską modą.

Vogue, 1927. Illustration: Douglas Pollard.

Potem jej kariera rozpędza się tak bardzo, iż zaczyna zagrażać królowej mody- Coco Chanel.  Są one jednak tak odmienne, że nie sposób ich nawet porównywać. Jak przewrotnie ujął to Balenciaga

„Chanel miała niewiele gustu, ale był on dobry. Schiap miała go bardzo dużo, ale był on zły”.

Czy rzeczywiście było to prawdą, oceńcie sami. Zapraszam Was na szybki przegląd jej modowej twórczości.

1928– kolekcja ‚pour le sport’

www.medium.com

1930– od tego roku Schiaparelli zostaje oficjalną projektantką mody, zaczyna szyć suknie, które osiągają coraz to bardziej wyszukane formy, dzięki bliskiej i owocnej współpracy z artystami takimi jak Salvador Dali czy Jean Cocteau. Nie może tego zaakceptować zazdrosna Coco, „Przychodzą do niej kobiety, które i tak nie potrafiłyby się poruszać w strojach Chanel. Przychodzą z cyrku, dokąd oczywiście wracają.” Chanel nazywa ją „włoską artystką, która robi ubrania”. Może i tak, ale za to jakie!

 

 

Powyższy żakiet jest owocem współpracy z Jeanem Cocteau. Misterne haftowania wykonane zostały w Maison lesage.

Elsa wprowadza do francuskiej mody sztuczny jedwab, z którego wykonana jest powyższa suknia. Nowe materiały, nowe rozwiązania techniczne często są dla niej inspiracją do nowych projektów.

Suknia „Szkielet” , układ kostny wykonany został metodą trapunto, uwypuklenia uzyskano dzięki bawełnianym wypełnieniom. Przyznam szczerze, że to moja ulubiona kreacja.

Suknia z homarem, tym razem powstała z udziałem Salvadora Dalego. Dodatkowy rozgłos przyniosła jej osoba samej modelki, prezentującej ją na łamach miesięcznika „Vougue”.  Homar ( który dla surrealistów był symbolem seksualnym) jest nawiązaniem do głośnego romansu Wallis Simpson, który to ostatecznie doprowadził do abdykacji króla Imperium Brytyjskiego Edwarda VIII.

„The tear dress” inspirowana jednym z obrazów Dalego, będąca rzekomo zapowiedzią II wojny światowej. Przedstawia rany. Opadająca skóra układa się w kształt łez.

1935– jako pierwsza wprowadzia do haute couture zamki błyskawiczne

1937– Elsa wypuszcza swoje najsłynniejsze perfumy o nazwie ‚Shocking’. W rozreklamowaniu ich bierze aktywny udział sam Salvador Dali, który projektuje również ich butelkę. Wszystko to przypieczętowane zostaje ulubionym kolorem artystki- różem.

 

1937-38– Schiaparelli projektuje kapelusz w kształcie buta, a kolejne jej nakrycia głowy pogrążają się do reszty w surrealizmie, zaskakując oryginalnością.

 

 

 

1939– wybucha wojna, Elsa wypuszcza kolekcję „Cash and Carry”- ubrania pokryte wielkimi kieszeniami, do których można spakować sporo rzeczy, opuszczając mieszkanie w pośpiechu. W końcu zdaje sobie sprawę ze swojego trudnego politycznie pochodzenia i postanawia ukryć się w Stanach Zjednoczonych, gdzie pracuje w szpitalu, banku krwi działającym przy Czerwonym Krzyżu oraz na stołówce dla francuskiej marynarki.

1944– Schiaparelli wraca do Paryża. Mimo wznowienia produkcji, postawienia na powojenną prostotę w kolejnych kolekcjach, mimo pozytywnych recenzji w prasie, mimo braku konkurentki w postaci Chanel ( która do świata mody powróci równocześnie z odejściem Schiap), jej dom mody popada w coraz  większe problemy finansowe. W zasadzie tylko perfumy trzymają go jeszcze przy życiu.

13 grudnia 1954– dom mody Elsy Schiaparelli zostaje zamknięty

To oczywiście jedynie wycinek z jej twórczości, bo Schiaparelli projektowała również oryginalną i ciekawą biżuterię. Chyba najbardziej znana jest kolia z owadami, powstała z użyciem przeźroczystego plastiku, odkrytego w 1938 roku. W skład dorobku Włoszki wchodzą również rękawiczki haftowane w instrumenty muzyczne, ozdabiane na paznokciach. Schiap projektowała również kostiumy do filmów i przedstawień teatralnych.

Kilka lat temu jej dom mody wznowił swoja działalność. Każdy, kto mnie odrobinę zna, ten wie, że kpię sobie z malarzy i obrazów. Zupełnie nie ruszają mnie ciapki farby na płótnie. Przechodząc rok temu przez Muzeum Orsay, zatrzymałam wzrok jedynie na rzeźbach Rodina- trójwymiar zajmuje mnie już bardziej. Ale muszę przyznać, że kiedy spoglądam na tegoroczną kolekcję domu mody Schiaparelli, doznaję zachwytu. Te kreacje są jak rzeźby w ruchu. Wszystkie bardzo nawiązujące do twórczości Schiap, zaprojektowane by zadziwiać, ujmować formą i wykorzystaniem najrozmaitszych materiałów. Bardzo dopracowany pokaz, ze wspaniale poruszającymi się modelkami, które przenoszą nas w świat zwierząt.

 

 

Siła, która tkwiła w jej kobiecości

Zostawiam na chwilę modę, bo chcę Wam opowiedzieć o tym, co tak na prawdę zachwyciło mnie w Elsie Schiaparelli czyli o sile jej kobiecości. Po nieudanym małżeństwem, związała się jeszcze na krótko z niejakim Mario Laurentim- śpiewakiem operowym, który zmarł w niecały rok. Po kolejnym nieudanym związku,  oddała się do reszty modzie i swojej niepełnosprawnej córce. Jaka była na co dzień? Jedna z pracujących u niej Ormianek opowiadała

„Pani Schiaparelli? Fantastyczna, ale jednocześnie nieobliczalna. Nic się nie liczyło, pracowało się nocami i w niedzielę. Przyjacielska, roześmiana, aby zachęcić nas do pracy, przynosiła nam cukierki i kwiaty. Ale niechby tylko zaszwankował jakiś szczegół! To była katastrofa. Wyzwiska po włosku, cóż, całe przedstawienie! Sprawdzała każdą sztukę, z miarką krawiecką w ręku, przykładając do szablonu” („Kobiety które wstrząsnęły światem mody B.Meyer- Stabley)

Została projektantką mody nie umiejąc ani szyć, ani haftować, ani rysować. W zasadzie wszystko co stworzyła oparte było jedynie (lub aż) na jej niesamowitych pomysłach. Jej projekty nie miały na celu szokowania kogokolwiek. Jej motywem przewodnim było uczynienie kobiety wyjątkową i niepowtarzalną. Taką, jaką była sama.

„Na 100 kobiet aż 80 nie ma śmiałości rzucać się w oczy, bo się boją, co ludzie powiedzą. W rezultacie kupują sobie coś szarego. Kobiety powinny zdobyć się na odwagę i zacząć się wyróżniać” mówiła.

Wyróżniać się to znaczy być pewną siebie, silną kobietą. Wyróżniać się to znaczy osiągać cele praktycznie nieosiągalne, dążyć do spełnienia swoich marzeń. Wyróżniać się to znaczy być niezależną od opinii innych ludzi. Wyróżniać się to znaczy nie załamywać się niepowodzeniami. Takiego „wyróżniania się” Wam i sobie samej życzę w ten urodzinowy wieczór! 🙂

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *