Jesienne umilacze

Lifestyle Moje odkrycia

Osoby, które śledzą nasz fanpage mogły się już łatwo zorientować po moich ostatnich wpisach, że nie jestem fanką jesieni. Jak każda osoba, której praca w dużej mierze odbywa się pod gołym niebem i która ma małe dzieci. W tym roku co prawda wrzesień nie dał mi tak dużo pola do narzekań jak w zeszłym roku (poza jedną ulewą i przeziębieniem bliźniaków), ale jakaś część mojej natury, odpowiedzialna za malkontenckie zapędy, uważa, że to takie mydlenie oczu, przed nadchodzącą, mokrą, wietrzną i zasmarkaną katastrofą. Postanowiłam więc przygotować się za wczasu na jesienną ofensywę i zaopatrzyłam się w kilka rzeczy, które może mi tą zakichaną porę roku umilą. Przed Wami moje jesienne umilacze:

1. Balsam do ciała o zapachu figowym/ Yope

Balsam wykonany w 97 % ze składników naturalnych,  ładnie pachnie i ma bardzo przyjemną konsystencję. Jak już wam kiedyś wspominałam, nic tak nie rozpędza much z mojego nosa, jak przyjemny zapach. Jesienią dużo częściej zapominam o konieczności nawilżania ciała, dzięki temu balsamowi jest mi łatwiej pamiętać. Lubię pachnieć figami.

2. Kubek z muminkami

Czy jest tu ktoś kto nie kocha Muminków? Wystarczy na nie spojrzeć i od razu człowiekowi jakoś tak cieplej na sercu. Zaczęło się od tego, że Kazik zażyczył sobie kubek z Buką, Pan Boberek stwierdził, że on też chce, więc ostatecznie wszyscy sobie kupiliśmy. Mój jest granatowy i ma ilustrację z „Zimy w Dolinie Muminków”. Jestem generalnie wyznawcą teorii Sheldona z „Big Bang Theory” tj. jak komuś jest smutno, należy mu podać ciepły napój.

yope - muminki

3. Olejek do demakijażu/ Vianek

Kosmetyk polecony przez Emilię po moim poście sprzed kilku miesięcy Naturalnie czyli jak. Przetestowałam z ciekawości i naprawdę jest bardzo przyjemny, świetnie zmywa makijaż i nawilża skórę jednocześnie. Bardzo trafiona pozycja w mojej kosmetyczce.

4. Wełniany sweter 

Ciepłe swetrzysko to oczywista oczywistość w jesiennej szafie. Mój ma już 2 lata i podarowany mi został przez Pana Boberka na urodziny. Sprytny Pan Boberek podejrzał jakie strony oglądają jego koleżanki z pracy i dzięki nim trafił na firmę Nubee. Sweter ma piękny granatowy kolor i niebanalny desing z kołnieżem zapinanym na skórzany chwytak. 100 % wełny, więc rozgrzeje największego zmarzlaka. Możecie go zobaczyć w tej stylizacji.

5. Kasztany

To moje najlepsze jesienne skojarzenie – kasztany na Plantach. Zawsze zbieram i znoszę do domu. Dla chłopców ale i dla siebie (są takie przyjemne w dotyku). Ostatnio jeden z moich turystów zapytał czy będę je smażyć na patelni czy w piekarniku:)

6. Szczotka do szczotkowania ciała na mokro

Spróbujcie! To naprawdę bardzo przyjemne. Masaż ciałego ciała, który fantastycznie pobudza krążenie i pozostawia skórę gładką i miękką jak pupa niemowlaka. Moja jest drewniana i zrobiona z naturalnego włosia. Szczotka, nie pupa:)

7.  Krem Do Twarzy Ochrona Młodości/ White Agafia

Ten krem to moje ostatnie odkrycie. Wykonany ze składników naturalnych, w niezwykle przystępnej cenie jak na kosmetyk ekologiczny. Pokochaliśmy się z miejsca i mam nadzieję, że będzie chronić moją młodość przez długi czas, dzięki czemu nie będę musiała kąpać się w krwi dziewic;)

Zdaję sobie sprawę, że wśród tych jesiennych umilaczy brakuje jednej rzeczy – dobrej, grubej książki, z którą zakopię się pod kocem w chłodne wieczory. Czy możecie mi coś polecić? Mam duże wymagania – chciałabym się śmiać i płakać, denerwować się, mówić do siebie pod nosem podczas czytania, czytać Boberkowi fragmenty  na głos, a potem poczuć prawdziwy żal, że to już koniec. To co? Polecicie coś takiego? A może macie jakieś inne sprawdzone, jesienne umilacze?

Please follow and like us:

4 thoughts on “Jesienne umilacze”

  1. Znasz tetralogię „Cmentarz Zapomnianych Książek” Carlosa Ruiza Zafona? Ostatnia część, „Labirynt duchów”, która wyszła chyba w zeszłym roku, moim zdaniem spełnia wszystkie wymienione przez Ciebie wymagania. I ma prawie 900 stron <3 Bardzo czekałam na tę ostatnią książkę i bardzo mi było przykro, kiedy przewróciłam już ostatnią stronę. To chyba najlepsza część z cyklu.

    Wśród moich jesiennych umilaczy na pierwszym miejscu jest gorąca czarna herbata z sokiem malinowym (ale takim prawdziwym), a w wersji luksusowej czarna herbata z dodatkami z dobrego sklepu z herbatą. No i słodycze! Nie ma jesieni bez gorzkiej czekolady. W ogóle nie ma żadnej pory roku bez czekolady 🙂

    1. Znam i już połknęłam:) Wszystkie części bardzo lubię, ale chyba pierwszą najbardziej. Dobra herbata ma moc – próbowałaś Lady Grey? Pozdrawiam znad kubka, zagryzając czekoladą:)

      1. Próbowałam kiedyś i mgliście pamiętam, że mi smakowała (mimo że nie jestem wielbicielką samego Earl Greya bez dodatków). Połączenie herbaty z cytrusami nie może być niedobre! Pozostaje mi tylko kupić i odświeżyć pamięć 🙂

        Co do Zafona, to jestem chyba jedną z niewielu osób, którym „Gra anioła” podobała się bardziej niż pierwsza część. A ostatnia jak dla mnie wymiotła, może ze względu na wielość wątków i różnorodność postaci, a może po prostu dlatego, że jest najdłuższa 😀

        Przyszło mi do głowy jeszcze parę innych książek do polecenia:
        1. Jean-Pierre Milovanoff, „Melancholia niewiniątek” – ciepła, rodzinna opowieść w sam raz na jesień.
        2. Maurice Druon, cykl „Królowie przeklęci” – powieści historyczne o królach francuskich z dynastii Kapetyngów, bardzo barwne i jest co czytać, bo 7 tomów.
        3. Douglas Adams, „Autostopem przez galaktykę” – jeśli lubisz odjechaną fantastykę i humor w stylu Monty Pythona. I jeśli chcesz poćwiczyć przeponę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *