Samotny but na Pacyfiku

Lifestyle Moda

Maleńka, bezludna wyspa na Pacyfiku, jedna z wielu. Nikumaroro – tak pięknie ją nazwali. Wzdłuż błękitnej laguny ciągną się palmy, złoty piasek skrzy się w słońcu. Na piasku leży samotny, kobiecy but. Kawałek dalej butelka benedyktynki i pudełko od przyrządu nawigacyjnego. Jeszcze kilka kroków i można zobaczyć białe kości. Czy tylko tyle zostało po Amelii Earhart? Czy ostatnie dni spędziła jak Robinson Cruzoe, tyle że bez Piętaszka i szczęśliwego zakończenia?

Jakbym miała określić ją jednym słowem powiedziałabym „nieustraszona”. Nie bała się konwenansów, rzucane jej pod nogi przeszkody przeskakiwała w locie do wyznaczonego celu. Była pierwszą kobietą, która samotnie przeleciała samolotem przez Atlantyk i Pacyfik. Rozpychała się łokciami w męskim świecie, udowadniając, że płeć nie musi determinować wyboru naszej życiowej drogi. A miała dużo trudniej od nas. Była pionierką nie tylko w lotnictwie, ale też orędowniczką uwolnienia kobiet ze społecznych oczekiwań. Jak sama powiedziała:

Bohaterowie książek dla chłopców podążają błyskotliwymi ścieżkami romantycznej przygody, ale takich bohaterek literackich nie ma… Oczywiście, dziewczęta czytały tak zwane książki dla chłopców, od kiedy tylko zaczęto je pisać. Ale zastanówmy się, co to oznacza. Zamiast zamykać książkę z rozognionymi oczami i radosną myślą „i mnie może się to przydarzyć pewnego dnia!”, dziewczyna odwracająca ostatnią stronicę może tylko westchnąć żałośnie: „Ojej, nigdy mi się to nie przydarzy – ponieważ nie jestem chłopcem!”.

Amelia Earhart jest kobietą, która pokazała „I mnie może się to przydarzyć!” tylko muszę tego bardzo chcieć.

Dlaczego dzisiaj pojawia się na blogu? Myśl, żeby o niej napisać nasunęła mi się, kiedy zobaczyłam billboardy promujące dwa wyświetlane niemal w tym samym czasie filmy o Dywizjonie 303. (Panie Maćku Zakościelny, ja pana bardzo przepraszam, że na pana widok, pomyślałam sobie o Amelii, pewnie nie takie myśli chciałby pan wzbudzać w kobietach:)). Zwłaszcza, że Amelia również modowo jest bardzo interesująca. Skórzane kurtki, czapki pilotki i nieodłączny jedwabny szal – jak sztandar kobiecości  w zdominowanym przez mężczyzn świecie.

Zdjęcie: Pictures Inc./Pictures Inc./Time & Life Pictures/Getty Images

Dzisiaj postanowiłam więc pobawić się trochę konwencją i stworzyć stylizację  a’la Amelia. Jest więc skórzana kurtka, jedwabna apaszka i okulary przeciwsłoneczne oczywiście typu „aviator”. Przyznam, że obok ukochanych okularów „clubmaster”, które mogliście już u mnie wielokrotnie oglądać, aviatorki zajmują zaszczytne drugie miejsce. Nie lubię przekombinowanych okularów, te dwa klasyczne modele w zupełności mi wystarczają i pasują absolutnie do wszystkiego.

Dużo bardziej jednak niż styl Amelii pociąga mnie sposób w jaki żyła. Jest doskonałą ilustracją stwierdzenia, że „przygoda jest kobietą”. Kobiety mogą spełniać swoje marzenia, mogą pragnąć adrenaliny i niekoniecznie pociąga je jedynie to co bezpieczne. Myślę, że już dość dobrze uzmysłowiliśmy to sobie w kontekście wychowania dziewczynek. Coraz więcej pełnokrwistych bohaterek w książkach i filmach animowanych, młode kobiety mają dostęp do praktycznie wszystkich takich samych aktywności co młodzi chłopcy. Mam jednak wrażenie, że kiedy kobieta zostaje matką, drzwi do świata powoli są przed nią zamykane. Pamiętam jaki hejt zebrała Martyna Wojciechowska, gdy została mamą i kontynuowała swój plan zdobycia Korony Ziemii.  Kiedy sama zostałam mamą usłyszałam od kogoś, że „w życiu matki nie ma miejsca na przygody”. I faktycznie pierwsze miesiące po urodzeniu Kazika zniosłam nienajlepiej, ze względu na nudę i rutynę i obwinianie siebie o to, że to macierzyństwo to jednak mi całego świata nie przysłoniło, że mnie ciągle  „nosi”. Więc jak Kazik miał dziesięć miesięcy został pod opieką kochających dziadków, a ja razem z panem Boberkiem weszłam na Kazbek. Kiedy bliźniaki miały 8 miesięcy próbowałam wejść na Grossglockner. To nie są żadne fantastyczne wyczyny i nie piszę tego tutaj, żeby się pochwalić. Piszę po to, żeby pokazać, że jeżeli masz w sobie potrzebę przygody to niezależnie czy jesteś kobietą/matką masz prawo ją zrealizować. Pewnie, że czasem trzeba coś odłożyć w czasie, lepiej i dokładniej zaplanować, zaangażować osoby trzecie, ale jak mówiła Amelia Earhart „Najtrudniejsza jest decyzja, żeby podjąć działanie. Reszta to już tylko wytrwałość”.

 

Po każdym z nas zostanie kiedyś samotny but w piasku, od nas jednak zależy gdzie i w jakim stylu polecimy zanim to się stanie.

Please follow and like us:

2 thoughts on “Samotny but na Pacyfiku”

  1. Bardzo mi się podoba wpis. Szczególnie to że nie poddałaś się ogólnemu stereotypowi matki, która już poza dzieckiem ma nie widzieć świata, tylko spełniałaś swoje wyjątkowe marzenia. Gratulacje :-).

    1. Cieszę się, że się podoba:) Dzieci to bardzo ważna część mojego życia i napewno ich pojawienie bardzo dużo w życiu zmienia i przewartościowuje. Myślę jednak, że dla odrobiny przygody i szaleństwa też znajdzie się miejsce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *