Jak zaoszczędzić 40 tys. złotych? Projekt #zapomniana vol. 2

Moda

To co się dzieje w dzisiejszych czasach w świecie mody jest idealną ilustracją rozbuchanej konsumpcji. Kupujemy za dużo, szybko się ubraniami nudzimy, zmieniające się jak w kalejdoskopie sieciówkowe kolekcje kuszą nas i drenują portfel. Jak w reklamie „Wpadłam po makaron, kupiłam kurtkę”, o której pisała Ewelina w ostatnim wpisie. Wczoraj Pan Boberek powiedział mi,  że wie jak możemy zaoszczędzić 40 tys. złotych. „Jak?” – zapytałam zaniepokojona, myśląc, że powie mi, że mam przestać kupować berety.  „Wystarczy, że kupimy sobie nowe audi, tak się składa, że w tym miesiącu jest o 40 tys. tańsze”. Potem zaczęliśmy się śmiać z tego topornego marketingu i pomyślałam sobie „co za idiota daje się na to nabrać!”. I wtedy dotarło do mnie, że to ja jeszcze rok temu. Tak właśnie reagowałam na przeceny w sklepach odzieżowych. Wracałam do domu i myślałam nie o tym ile wydałam, ale ile zaoszczędziłam! To jest doprawdy matematyka i logika dla zaawansowanych i chyba nie byłam w tym odosobniona. Możliwe, że przez całe moje życie zdążyłam już w taki sposób te 40 tys. złotych „zaoszczędzić”.

Wiecie, że przemysł odzieżowy jest jednym z najbardziej linearnych modelów gospodarczych? To znaczy, że kupione ubrania trafiają prosto do kosza i bardzo niewielki odsetek z nich poddany jest recyklingowi. Funkcjonuje to na zasadzie kup, noś, wyrzuć. Problem w tym, że produkcja ubrań wzrasta z roku na rok. W latach trzydziestych przeciętna amerykańska kobieta miała ok. 9 zestawów ubraniowych, dzisiaj ma ok. 103 szt. ubrań, a rocznie dodaje ok. 63 szt, z czego ok. 10% jest jej naprawdę potrzebne. To jest już zatrważająca matematyka i nie sądze, żeby na polskim gruncie było inaczej.

Co to jest moda cyrkulacyjna?

Rozwiązaniem, które miałoby zatrzymać nadmierną produkcję odpadów przez przemysł odzieżowy jest tzw. moda cyrkulacyjna. Ten termin wymyślony został przez Annę Brismar, założycielkę firmy consultingowej Green Strategy i Felixa Ockborna koordynatora do spraw ochrony środkowiska w szwedzkiej firmie H&M. Koncepcja ta zakłada dość idealistyczną wizję mody bezodpadowej/ „zerowaste”, w której tradycyjną prostą drogę do kosza, zastąpi koło. Żeby łatwiej to pojęcie opisać postanowiłam je zobrazować (uwaga, to moja pierwsza stworzona własnoręcznie tego typu grafika, więc bądźcie wyrozumiali:))

model-moda-cyrkularna-koło-diagram

W dużym skrócie chodzi tutaj o to:

  • żeby produkować ubrania z surowców jak najbardziej naturalnych, które łatwo poddać recyklingowi. Jakiś czas temu pisałam o tencelu, Ewelina stworzyła wpis o butach z korka, ale wierzcie mi ludzka pomysłowość nie zna granic. Obecnie produkuje się już materiały ze skórek pomarańczy, liści ananasa, skór łososia i nawet…herbaty.
  • żeby projektować ubrania tak, aby były ponadczasowe, zawsze modne, świetnej jakości, tak aby posłużyły długo i ew. kilku osobom
  • żeby przy produkcji nie używać środków niebezpiecznych i korzystać w ramach możliwości z odnawialnych źródeł energii podczas transportu i dystrybucji
  • żeby produkować więcej ubrań na indywidualne zamówienie klienta (patrz ostatni wpis Eweliny)

Co mogę zrobić ja?

Po fazie produkcji, za którą odpowiadają producenci, w kole mody cyrkularnej pojawia się odbiorca/konsument czyli my. Bo to jest wspólna odpowiedzialność, żeby to koło domknąć. My jako konsumenci:

  • możemy kupować ubrania wyprodukowane  w odpowiedni sposób z naturalnych materiałów (często w sieciówkach tego typu ubrania mają zieloną nalepkę, napis: np. „concious” w H&M, dla wielu mniejszych marek ekologia jest częścią ich filozofii i strategii marketingowych)
  • możemy kupować ubrania w Second Handach (tutaj cały mój wpis na ten temat)
  • ubrania, których nie chcemy, możemy oddać w inne ręce. Mamy naprawdę sporo możliwości. Należę na fb do grupy „Kraków się dzieli”, gdzie często oddaje ubrania, albo wymieniam na produkty spożywcze. Podejrzewam, że wiele większych miast ma takie grupy. W Krakowie działa również sklep charytatywny przy ul. Wielopole 18A/2, gdzie możemy oddać nasze ubrania. Przy okazji wspieramy inicjatywę, dzięki której kilka niepełnosprawnych osób może mieć pracę, a część zysków przekazywana jest na inne cele społeczne. Coraz częściej organizuje się też sąsiedzkie wyprzedaże. To jest świetny sposób, żeby puścić niechciane ubrania w obieg i przy okazji poznać ludzi z sąsiedztwa. Fajną akcję pt. „Jeans for a better world!”  zorganizowała właśnie w Krakowie marka Koko World (pisałam o nich w tym wpisie). Możecie przynieść  lub wysłać do ich sklepu niechciane jeansy, oni uszyją z nich coś fajnego, sprzedadzą na aukcji, a dochód przekazany zostanie na pomoc uczennicom liceów na Wyspach Zielonego Przylądka (więcej o akcji możecie przeczytac tutaj).
  • niechciane ubrania możemy również przerobić w ciekawy sposób. Pani Wiola, która szyła nasze torbogami pokazała mi zdjęcie, jak przerobiła jedwabną koszulę kupioną w sh na spódnicę. Mówię Wam to są prawdziwe czary. U Beaty na blogu Proste miasta możecie zobaczyć jakie zaskakujące rzeczy można zrobić ze starych T-shirtów.
  • możemy długo nosić ubrania, odkrywając je co jakiś czas na nowo i tutaj przywołam projekt, który rozpoczęła Ewelina, a nosi on tytuł:

#Zapomniana Vol. II

Każdy z nas ma w swojej szafie rzeczy, których dawno na sobie nie miał. Rzeczy, które przypominają nam jak dużo mamy lat i że czas pędzi tak nieubłaganie szybko. Ubrania, które niosą ze sobą wspomnienia. Jak spódnica z dzisiejszych zdjęć. Kupiłam ją na osiemnastkę mojej przyjaciołki Agnieszki, ale zdecydowałam się wtedy pójść w spodniach:) Spodni już nie mam, ale spódnica została i wspomnienie pierwszej osiemnastki, na jakiej byłam, poczucia jak stajemy się dorośli, świata pod nogami. To był czas kiedy czułam, że naprawdę możemy WSZYSTKO, za chwilę tata pożyczy auto, za jakiś czas wezmę plecak i pojadę do Krakowa i już nic nigdy nie będzie jak dawniej. Spódnica ma więc dzisiaj 13 lat. Może będzie na zawsze?:)

 

 

 

Zachęcam was, żebyście i wy odkryły w swojej szafie takie #zapomniane rzeczy i odkurzyły wspomnienia. Bo tak chyba jednak najłatwiej zaoszczędzić 40 tys. złotych. Ubierając to, co się już ma.

Na naszym fanpag’u na fb cały czas trwa akcja #zapomniana. Zachęcam, żebyście się do niej przyłączyły. Możecie opublikować na naszej facebookowej ścianie, albo w  komentarzach pod tym postem Wasze zdjęcie w na nowo odkrytej rzeczy. A jeśli z ubraniem wiążę się jakieś wspomnienie albo historia nie wahajacie się o tym napisać, będzie tylko ciekawiej. Możemy używać hashtagu #zapomniana.

 

 

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *