Życie na głodzie

Lifestyle

Rodzimy się głodni. Od pierwszych dni życia głodni miłości, bezpieczeństwa i ciepła. Wciąż spragnieni akceptacji, uwagi. I kiedy gdzieś na jakimś etapie tej akceptacji zabraknie popadamy w kompleksy. Każda z nas to zna. Z wiekiem, kiedy zaczynamy więcej dawać niż pragnąć, kompleksy odchodzą na dalszy plan, stają się mniej ważne.

Audrey Hepburn mówiła

 „Urodziłam się z ogromną potrzebą czułości i straszliwą potrzebą jej dawania”

Ikona piękna i stylu, była w rzeczywistości kobietą bardzo zakompleksioną. Jej sylwetka nie pasowała do ówczesnej epoki, pełnej krągłości. Audrey ciągle wypominała sobie, że jest zbyt koścista, zbyt płaska, a nade wszystko, że ma za duże stopy. Ci co mnie znają wiedzą, że od ręki zamieniłabym się z nią na sylwetkę. Chociaż wiem, że to niepoprawne społecznie i medycznie, mam w sobie taki ideał piękna- z talią osy, wystającymi obojczykami, szczupłymi nogami. On oczywiście zdewaluował w mojej głowie w ciągu ostatnich kilku lat i nie ważę się obsesyjnie co tydzień. W dużej mierze jest to zasługa poczynionego dwa lata temu odkrycia, że zamiast wciąż być na dietach i treningach, czasem lepiej odnaleźć swój sposób na piękne ukazanie tego, co mam. A w dużej mierze wynika to również z tego, że mój głód został zaspokojony.

Dorosłość wybija nas z torów dbania i zabiegania jedynie o siebie, odziera z egoizmu. Pozwolę sobie zacytować znowu Audrey Hepburn:

„Kiedy dorośniesz, odkryjesz, że masz dwie ręce; jedną, by pomagać sobie i drugą, by pomagać innym”

Tak moje drogie, życie jest zbyt krótkie, by ciągle żyć na głodzie, by ciągle czuć się niewartościową, zakompleksioną, niedocenioną. Nie ma uniwersalnych metod, które pozwolą nam bardziej akceptować same siebie. Ale mam wewnętrzne przekonanie, że nie można zagłuszać tego pragnienia miłości, które w nas tkwi. Warto zastanowić się dlaczego jest ono wciąż niezaspokojone i gdzie tkwi przyczyna. Kompleksy są jedynie wierzchołkiem góry lodowej, poniżej kryje się wszystko to, co wymaga zmiany myślenia, co wymaga dotulenia, pogłaskania, dopełnienia. Jedynie kiedy sami mamy nadmiar, możemy rozdawać w radości. I to jest właśnie pewnie to, o czym myślała Audrey Hepburn. Jej sylwetka nie była zasługą głodówek i diet fit, ale przykrą pozostałością z wczesnej młodości, kiedy podczas II wony światowej nieomal nie umarła z głodu. A jeszcze wcześniej jako dziecko pozbawiona została miłości i poczucia stabilizacji, kiedy jej ojciec toczył zajadłe kłótnie z matką, by w końcu opuścić rodzinę w aurze mini- skandalu ( był zwolennikiem faszystów). Być może właśnie dlatego szczupłość i kościstość sylwetki ciągle przypominała jej o upiorach przeszłości. Być może i ona chciałaby wymieć się ze mną na sylwetkę, a już z pewnością na dzieciństwo.

Podczas warsztatów pozowania do zdjęć, w których miałam okazję uczestniczyć w ramach Targów Kogel Mogel, padło dużo ważnych słów również o akceptowaniu siebie, swoich małych niedociągnięć w wyglądzie. Odkryłam, że jest właśnie tak, jak mówiły dziewczyny, że często to, co nam wydaje się odstające od reszty, warunkuje naszą oryginalność, przyciąga uwagę, czyni nas pięknymi. Kiedy zastanowiłam się dłużej nad wyglądem kobiet, które uważam za piękne- nie pominę faktu, że w przeważającej większości są to kobiety o ogromnym sercu- to odkryłam, że każda z nich ma jakiś „defekt” w twarzy lub sylwetce. Piegi, duży nos, nieproporcjonalnie masywne uda, myszka, krzywe zęby, poduszeczkowate, krótkie dłonie… i tu mogłabym wymieniać i wymieniać, ale zamiast tego zostawiam miejsce na dopisanie do tej listy waszych i moich kompleksów. Bo w rzeczywistości są one naszymi atutami, niepowtarzalnymi znakami nadanymi nam przez Boga w dniu naszych narodzin. Nie pozostaje nam więc nic innego jak pokochać je na nowo.

Rodzimy się głodni. Ale to od nas zależy w którą stronę wyciągniemy ręce, by się nasycić. Tu zawsze warto kierować się zdrowym rozsądkiem, bo czasem ten głód pcha nas na niewłaściwe tory. Więc zupełnie na koniec życzę wam, by wasze życie przepełniało się pięknem i miłością. Bo świat potrzebuje pięknych kobiet <3.

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *