Bezsenność

Lifestyle

Cały dom śpi. Zegar w kuchni wskazuje coraz bardziej nieprzyzwoitą porę. Przewracasz się z boku na bok, a mąż chrapie obok, budząc w tobie ataki zazdrości, więc podmieniasz mu kołdrę, łudząc się, że to może o to chodzi. Jednak nie o to.  Wiesz już, że jutro będziesz nieprzytomna i zdrowy rozsądek wysyła do zmęczonego mózgu tylko jeden komunikat: „Śpij już do cholery!” A ten jak na złość mieli i mieli, zsyłając ci co chwilę co raz to lepsze riposty, spóźnione tak samo jak stojące w kolejce wyrzuty sumienia. Ewentualnie w repertuarze są jeszcze irracjonalne lęki po tym jak 9 lat temu obejrzałaś „The Ring” i wydaje ci się, że studnia wyrosła w przedpokoju.

Nie wiem dokładnie, kiedy przestałam spać „jak dziecko”, ale myślę, że zbiegło się to z narodzinami mojego pierwszego syna. Wtedy on dostał monopol na spanie „jak dziecko”, nabrało to jednak zgoła innego znaczenia. Jak głosi krążący po sieci mem: „mógł spać dwie godziny, zesrać się i obudzić z płaczem”. A ja razem z nim. Moje wszystkie dzieci przesypiają już względnie całe noce. Mimo tego ja cierpię na okresową bezsenność. Wygląda na to, że nie jestem jedyna, bo ponoć na bezsenność cierpi w krajach rozwiniętych ok. 1/3 z nas. Do tego dwa razy częściej cierpią na nią kobiety. Czemu akurat kobiety? Pozwólcie, że znowu posłużę się memem, który kiedyś pokazał mi pan Boberek. Nie mogę go znaleźć, więc postaram się sugestywnie opisać. Na łóżku leży mężczyzna i kobieta a z ich głów unoszą się dymki. U kobiety w dymku cztery rzędy typu: „jutro muszę koniecznie zrobić pranie/ Czemu na nie nakrzyczałam?/Jemy za mało warzyw/ Kiedy mamy iść na to szczepienie?/Gdzie schowałam książeczkę zdrowia?/ Żebyśmy tylko nie zapomnieli tej dyni do przedszkola/ Jestem taką złą matką. Dymek mężczyzny: „Jestem wspaniałym mężem i ojcem”. Jest to oczywiście uogólnienie, ale mam wrażenie, że to kobiety mają większą skłonność do rozpamiętywania i analizowania swoich drobnych niepowodzeń przed zaśnięciem czy tworzenia grafiku na dzień następny, a taka wzmorzona aktywność umysłowa nie sprzyja spokojnemu zasypianiu.

Bezsenność ma pewne zalety. Duża część moich tekstów pisana jest nocą.  I to jest odpowiedź na najczęściej chyba zadawane pytanie: „jak ty na tego bloga znajdujesz czas?”. Wygląda na to, że jest coś co łączy mnie z wieloma wielkimi pisarzami. Szczepan Twardoch pisał w swoim dzienniku:

Taka noc otępia i wyostrza jednocześnie. Otępia mnie, wyostrza świat. Drapiące prześcieradło, powietrze zawilgłe i stęchłe, świat śmierdzi, pali mnie w twarz światło w lodówce, z której niczego nie wyciągam, stoję tylko, patrzę, jak więdnie nać selera w zapoconym woreczku. Zamykam lodówkę głucho, snuję się dziwnym domem, słucham dziwnych oddechów. Dalej to już raczej siedzę otępiały, w wyostrzonym pokoju, komputer na mnie świeci, trzecia, czwarta, piąta, wpół do szóstej, za oknem budzi się świat i rzężą zmarznięte silniki, ludzie do pracy. Bezsenność mam we krwi…

Jakkolwiek pięknie by o niej nie pisać, jest bezsenność raczej kiepską towarzyszką życia. Od jakiegoś czasu staram się więc o rozwód, albo długotrwałą separację. Kilka metod udało mi się znaleźć albo wypracować i chętnie się nimi dzisiaj z wami podzielę.

Moje sposoby na walkę z bezsennością

1. Czas

Zauważyłam, że przychodzi taki czas, kiedy dopada mnie zmęczenie, a ja je ignoruję. Przede wszystkim dlatego, że jak tylko dzieci pójdą spać, mam potrzebę, żeby wycisnąć ten czas świętego spokoju jak cytrynę. Dochodzę jednak do wniosku, że nie warto ignorować swojego zegaru biologicznego i kiedy organizm wysyła nam sygnały, że chce iść spać, trzeba mu na to pozwolić.

2. Miejsce

Sypialnia powinna być miejscem jednoznacznie kojarzonym ze snem. Lubię ją wywietrzyć przed spaniem, chociaż zimą ciężko powiedzieć czy wietrze Kraków czy sypialnię. Zawsze mam wyłączony kaloryfer. Potrafię spać tylko w chłodzie. Do tego stopnia, że drzwi sypialni zostawiam otwarte, dla lepszej cyrkulacji powietrza. Kiedy dopada mnie bezsenność zmieniam również pościel.

3. Rytuały przed snem

Od jakiegoś czasu szukam idealnego sposobu na relaksację przed snem. Na ten moment najlepiej działają na mnie dwa zestawy ćwiczeń przygotowane przez Basię Tworek z kanału Ninja Joga. Są to:

Joga na dobranoc

Joga na proste plecy

Mogę spokojnie polecić te zestawy nawet dla tych, którzy z jogą nie mieli wcześniej doczynienia. Założę się, że większość z tych ćwiczeń mogliście spotkać ćwicząc pilates, zdrowy kręgosłup, crossfit czy po prostu chodząc na w-f w szkole.  Te ćwiczenia bardzo mnie uspokajają, pomaga mi nawet „wzdychanie”, które tak bardzo bawi Pana Boberka. Każdy zestaw to kilkanaście minut, które łatwo wygospodarować. Przed snem warto postawić na takie wyciszające ćwiczenia. Kiedyś popełniłam ten błąd, że poszłam na zumbę o 20.00 i do godz. 2.00 nie mogłam przestać pląsać.

Ewelina ma bardzo fajny zwyczaj, który chyba podkradnę, że zapisuje sobie co wieczór rzeczy, za które jest wdzięczna. Ja też staram się skupiać na pozytywach minionego dnia i odrzucać myśli o psiej kupie w windzie czy kłótni z koleżanką w 2014.

4. Kawa i inne używki

Ograniczyłam kawę do dwóch filiżanek dziennie. Zauważyłam też, że 15.30 to najpóźniejsza pora, kiedy mogę sobie pozwolić na wypicie tej drugiej. Bardzo lubię pizzę, ale zjedzenie jej wieczorem też nie pomaga. Z drugiej strony głodna też nie zasnę. Najlepiej znaleźć więc złoty środek i zjeść coś lekkiego.

Co jakiś czas przychodzi mi do głowy myśl, czy nie powinnam wybrać się do lekarza i poprosić o przepisanie środków nasennych, ale boję się, że będą uzależniające i już zupełnie zdemotywują mój organizm do samodzielnego radzenia sobie z zasypianiem. Jedyne „prochy” na jakie sobie pozwalam to magnez z witaminą b6.

Czy ktoś z Was zmaga się również z bezsennością? Chętnie poczytam o waszych pomysłach jak sobie z nią radzić.

 

Please follow and like us:

4 thoughts on “Bezsenność”

  1. A nie macie z mężem konfliktu interesów w kwestii temperatury w sypialni? Bo u nas czasem trudno wypracować kompromis…
    Ja kiedyś zmagałam się z bezsennością i pomogło mi niekorzystanie z ekranów na 2h przed snem (a przynajmniej 1h) – choćby się waliło i paliło (no dobra, zdarza mi się siedzieć nad zleceniem do 21… ale potem faktycznie nie mogę zasnąć). W telefonie mam filtr niebieskiego światła, który włącza się automatycznie o 21.
    I używki, do których zaliczam również herbatę (czarną i zieloną, nie napary ziołowe). Na mnie kofeina/teina bardzo mocno działa i nawet zbyt późne wypicie herbaty może utrudnić zaśnięcie… Kiedyś piłam czarną herbatę hektolitrami, w tym tuż przed snem, a potem dziwiłam się, że pół nocy przewracam się z boku na bok. Teraz ograniczam się do jednej dziennie, najlepiej do południa.
    No i świeże powietrze (ha, ha, zaśmiał się smog wawelski…). Poza Krakowem z reguły śpię jak dziecko 😀

    1. Nie mamy, bo panu Boberkowi to wszystko jedno. On śpi w każdych warunkach – burza śnieżna w namiocie, białe noce w Norwegii, w upale na Majorce:) Ten typ tak ma. A ja mu zazdroszczę. Pomysł z ograniczeniem patrzenia w ekran przed snem spróbuję wcielić w życie. Dzięki Zuza!

  2. Jeśli się obudzę w nocy to staram się nie patrzeć na zegarek. Nic mnie tak nie wybija ze snu jak kontrolowanie wyświetlacza radiobudzika: godzina 3.33, potem 4.44, zaraz 5.55, no i teraz to już zasnę, bo 6.66 nie ma… Tylko jak potem wstać o zaplanowanej godzinie. Więc nie patrzę i śpię smacznie dalej. Działa.
    Kawy wcale nie piję (chyba, że na urlopie we Włoszech, ale wtedy jakoś nie mam najmniejszych problemów ze spaniem), a herbatę max do 14.
    Dobranoc.

    1. Tak! Myślę, że przeprowadzka do Włoch mogłaby rozwiązać wiele moich problemów;)
      Wygląda na to, że muszę się przyjrzeć ilości wypijanej przeze mnie herbaty, bo może faktycznie to tam jest pies pogrzebany.
      Dzięki za komentarz!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *