płaszcz- w- stylu - retro

Zbyt piękny by w nim chodzić

Moda

Pamiętacie płaszcz z wpisu o latach 50 tych? Przyznam, że uśmiechnęłam się do siebie w duchu, kiedy zobaczyłam, że rozkloszowany krój wrócił do łask w tym sezonie. Polskie marki takie jak Marie Zelie czy Aeterie, na których kolekcje patrzę jak dziecko przyklejone do szyby w cukierni, bez wystarczającej ilości pensów w kieszeni, wypuściły tej zimy bardzo podobne fasony. Tym milej zrobiło mi się na sercu na myśl o dobrze zainwestowanych 20 PLN na zakup mojego płaszcza i kolejnych 30 PLN  przeznaczonych na mały lifting u krawcowej.

Przyznam, że płaszcz z dzisiejszych zdjęć jest najbardziej retro sztuką z mojej szafy. Obok  długiej, wieczorowej sukni jest też najbardziej elegancką częścią garderoby. Do tego stopnia urósł w moich oczach, że zaczęłam bać się w nim chodzić. Czy jestem godna? Czy to wystarczająco paradna okoliczność? Może lepiej go po prostu podziwiać z daleka? Kiedy ostatnio miałam go na sobie Pan Golis zakrzyknął: „Jakie piękne klapy!”, a ja pomyślałam o chrapach konia, które są ponoć tak gładkie jak policzki mojej mamy. Tak przynajmniej utrzymuje mój tata. Abstrahując jednak od osobliwych komplemetów, płaszcz zaczął mnie zawstydzać. I jedyna myśl jaka przychodziła mi do głowy, to że brak mi okazji!

Znacie to? Ubranie na niedzielę, buty na bal, garsonka do trumny. Oglądać, pogłaskać, przełożyć. Na specjalną okazję. Na co dzień to przecież można byle co. W sumie szkoda. Po co reglamentować piękno. Postanowiłam więc ubierać ten płaszcz bez okazji. A każdą myśl, że to może zbyt paradne, zbywam kontrargumentem, że świętuję w ten sposób rocznicę libacji na skwerku!

P.S. W tym miejscu muszę serdecznie podziękować A. i W. z piętra wyżej, którzy odkryli dla mnie przymiotnik „paradnie” i na zawsze wpisali w mój kalendarz datę pamiętnej libacji na skwerku. Niewtajemniczonych odsyłam tu.

Please follow and like us:

4 thoughts on “Zbyt piękny by w nim chodzić”

  1. Ale piękny płaszcz! Zdradzisz tajemnicę, w którym lumpeksie takie cuda? 🙂
    Artykuł o libacji na skwerku zrobił mój dzień! Co za pamiętne wydarzenie! Każdy powód jest dobry do świętowania 😀

  2. Lumpeks niestety nie jest w Krakowie, a w Brzeszczach. To bardzo blisko moich rodzinnych stron i zaglądam tam, kiedy jesteśmy z wizytą u rodziny. Nazywa się „Sortex” i nikt go jeszcze nie pobił.

    1. No tak, ja też zawsze obławiam się, kiedy jadę do rodziców. Wprawdzie nie mieszkają w małym mieście, ale mniejszym od Krakowa. Czy mi się wydaje, czy im mniejsza miejscowość, tym większa szansa upolowania perełek?
      Btw, bardzo podoba mi się ten zestaw kolorów: bordowy/śliwkowy golf i granatowy płaszcz. Długo stroniłam od granatowych ubrań, bo kojarzyły mi się ze szkolną akademią, ale ostatnio odkrywam połączenie czerwień/bordo/pokrewny odcień + granat. W Twojej stylizacji wygląda to super 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *