Emocjonalne jedzenie i kompulsywne objadanie się

Kobiece sprawy

Pamiętacie kiedy pisałam Wam o tym, że wszyscy rodzimy się z głodem?  Z głodem miłości, czułości i wieloma innymi potrzebami. Pierwsze przytulenie do ciepłej matczynej piersi i wypływające z niej słodkie mleko zaspokaja wszystkie te pragnienia. Okres noworodkowy to jeden z tych niepowtarzalnych momentów, kiedy jedzenie zaspokaja cały nasz życiowy głód. Potem już nigdy nie będzie to takie proste. W dzieciństwie na czekoladkę trzeba będzie sobie zasłużyć, albo przynajmniej jej nie stracić. A kiedy już będziemy dużymi ludźmi sami będziemy wybierać uczty kulinarne, piec ciasta, żeby uczcić ważny czas. I nie ma w tym nic odkrywczego- jedzenie stanowi jeden z obszarów, wokół którego obraca się nasze życie. Świadczy o tym chociażby ogromna liczba bardzo poczytnych blogów kulinarnych. Jedzenie jest dla nas czymś więcej niż tylko paliwem. Jemy nie tylko po to, by zaspokoić głód fizyczny. Posiłki wpisane są w pewne rytuały rodzinne, kulturowe, religijne. Spotykamy się przy wigilijnym stole, na wielkanocnym śniadaniu, zajadamy urodzinowe torty. A co jeśli jedzenie wymyka się spod naszej kontroli? Co jeśli jemy chociaż nie chcemy?

Często jem kiedy nie jestem głodna

Nie gniecie mnie w żołądku, nie burczy mi w brzuchu. Po prostu coś nakazuje mi wstać od książki, iść do lodówki. Reklama mówi, że to tylko „mały głód”, że zaspokoję go serkiem. Siedzę na dyżurze, zjadłam już obiad kątem oka zerkając na raport, który sporządzam. I znowu coś mówi „sprawdź czy masz drobne 3 zł, idź do automatu po batona”. Reklama przecież przypomina, że jak jestem głodna, to wychodzi ze mnie gremlin. Tylko czy ja jestem głodna? Chyba nie, przecież zjadłam wielki obiad. A może nie był on taki wielki? Idę więc, bo coś mówi, by iść. Wracam po dyżurze do domu, dzieci biegają rozkrzyczane, skarpetka klei się do plamy soku wylanej na dywan, zerkam na stos czekającego mnie prasowania, zaglądam do lodówki, w której nie napotykam nic wartościowego do jedzenia. Mam wrażenie, że ta sytuacja mnie emocjonalnie przerasta. Głód, już go czuje. Z każdą sekundą nabieram pewności, że najwłaściwszym rozwiązaniem będzie otwarcie paczki czekoladek, nakarmienie nimi siebie i dzieci (na chwilę staniemy w zadumie, z rozpływającą się w buzi słodyczą, czas przestanie płynąć). A wieczorem, kiedy wszyscy już pójdą spać, siadam w ciszy i myślę sobie, że dobry posiłek to to, czego mi brakuje. Zamawiam pizzę i w zasadzie nie ma znaczenia czy jem ją świętując ciszę czy próbuje zrekompensować sobie wszystkie niepowodzenia i zmęczenie tego dnia. Nie musiałam jej zamawiać, przecież zjadłam już kolację razem z dziećmi. Spoglądam na mój dzień i myślę sobie, że znowu dziś przegięłam, że już od jutra to się zmieni.

Jeżeli jestem odosobnionym przypadkiem, a to o czym piszę jest Wam obce, to w tym momencie bardzo Was przepraszam za ten obnażający żalpost. Może jecie zbilansowane posiłki 5 razy dziennie, o określonych porach, przegryzając buraki pietruszką. Chwała Wam za to, Wasi lekarze będą Was za to kochać. Sama kocham takich pacjentów. Jeżeli zaś utożsamiacie się z tym co piszę to zapraszam Was do wykonania małego testu. Wystarczy odpowiedzieć tak lub nie na kilka prostych pytań:

  • Czy zdarza się Ci się jeść dalej pomimo odczuwanej sytości?  
  • Czy bywa tak, że Twój sposób odżywiania zależy od odczuwanego nastroju?
  •  Czy podczas jedzenia odczuwasz, że nie możesz powiedzieć sobie „dość”?
  • Czy potrafisz odmówić sobie spożywania słodyczy?
  •  Czy odczuwasz wyrzuty sumienia po zjedzeniu nadmiernej ilości jedzenia lub produktów, których zwyczajowo nie jadasz?
  •  Czy zdarza Ci się wstać w nocy, żeby coś zjeść?
  •  Czy odczuwasz frustrację, kiedy nie ma rezultatów działania pomimo podjętego wysiłku? ( mam tu na myśli liczne diety, które od czasu do czasu stosujesz)
  • Jak często myślisz o jedzeniu w ciągu dnia?
  • Czy zdarza Ci się jeść więcej niż zazwyczaj w chwili, gdy jesteś zaniepokojony lub zdenerwowany?
    (pytania zaczerpnięte z artykułu Emocje na talerzu ze strony www.mp.pl)

Jeżeli  „tak” pojawiło się w Waszych odpowiedziach to warto zastanowić się nad tym, czy emocje nie przejmują kontroli nad głodem zbyt często, próbując nagiąć go do swoich potrzeb. Emocjonalne jedzenie towarzyszy często osobom zestresowanym, zagonionym, niezadowolonym z siebie, nieakceptującym siebie samych i własnych emocji. Niestety nie przynosi ono ukojenia jak pozornie mogłoby się wydawać, ale powoduje jeszcze większe niezadowolenie z własnej osoby, ociężałość, ma też bardzo negatywny wpływ na nasze zdrowie. Niewiele pomogą tu czasowe diety, zmiany nawyków żywieniowych czy treningi, które prędzej czy później skończą się niepowodzeniem. Najpierw trzeba uświadomić sobie jakie sytuacje sprzyjają nerwowemu zajadaniu ( stresujące zadania w pracy, choroba dzieci, popołudniowa nuda przed telewizorem) oraz jakie emocje stoją za nimi. Rozpracowanie swoich „czułych punktów” dnia, pozwoli na wypracowanie nowych wzorców zachowań, a przy okazji uświadomi nam nad jakimi emocjami powinniśmy pracować i skąd one tak na prawdę się biorą. A więc radzenie sobie z emocjonalnym zajadaniem musi bazować z jednej strony na reagowaniu tu i teraz ( zamiast najedzenia się ciastek w pracy, pójdę się przejść po korytarzu), a z drugiej na rozwiązaniu problemu leżącego u podstaw ( dlaczego jestem niezadowolony ze swojej pracy? dlaczego ona mnie stresuje? a może chodzi jeszcze o coś innego? może przerasta Cię ogrom nieprzespanych nocy liczonych w miesiącach i latach? może zastanawiasz się co u Twoich gorączkujących dzieci, kiedy jesteś w pracy? …warto nie zaspokajać się najprostszymi wytłumaczeniami 🙂 ).

A co jeśli mimo świadomości i chęci mały głód staje się coraz większy, gremlin to Twoje drugie imię, mimo, że zjadłeś już 3 batony, 15 cukierków, a następnie pół słoika kiszonych ogórków celem zabicia krążącej słodyczy? To znaczy, że najprawdopodobniej ciężko będzie Ci się uporać z tym problemem samemu. Od lat 50-tych mamy w medycynie takie rozpoznanie jak zespół kompulsywnego jedzenia- ang. BED (bingle eating disorder). Przy nim chciałam zatrzymać się dłużej. Ta jednostka chorobowa obejmuje bardzo wiele osób z nadwagą, otyłością ( ale nie tylko) walczących różnymi sposobami, by stracić parę kilogramów. Ale w tej grupie osób bardzo dobitnie wybrzmieć powinno, że zacząć należy od głowy, a w szczególności od zajęcia się emocjami.

Jakie są kryteria rozpoznania BED?

  1. powtarzające się epizody żarłoczności z poczuciem braku kontroli nad jakością i ilością pożywienia oraz sposobem jedzenia,
  2. obecność podczas większości epizodów przynajmniej 3 z wymienionych zachowań świadczących o utracie kontroli: jedzenie znacznie szybsze niż zwykle, jedzenie aż do nieprzyjemnego uczucia pełności, zjadanie dużych ilości pożywienia, pomimo braku fizycznego poczucia głodu, zjadanie w ciągu dnia dużej ilości pożywienia poza porami planowanych posiłków, jedzenie samotne, wynikające z zakłopotania własnym sposobem jedzenia, uczucie wstrętu do siebie, przygnębienia lub winy po przejedzeniu się, zjadanie dużej ilości pożywienia z powodu zdenerwowania, niepokoju, samotności, przygnębienia, znudzenia,
  3. występowanie epizodów przynajmniej 2 x w tygodniu przez 6 miesięcy,
  4. odczuwanie wyraźnego dyskomfortu w związku z epizodami,
  5. wykluczenie innych chorób z zakresu zaburzeń odżywiania np. bulimii

Statystyki mówią, że aż 21% kobiet miewa epizody żarłoczności, a ten odsetek zwiększa się wśród kobiet z otyłością. 3% kobiet spełnia kryteria rozpoznania BED ( chociaż dane te wydają się być mocno niedoszacowane).

Jakie są przyczyny/ grupy ryzyka zachorowania?

  1. przyczyny biologiczne- uszkodzenie ośrodka sytości, zaburzenia neurochemiczne
  2. czynniki psychologiczne- otyłość wczesnodziecięca, BED u członków rodziny, konflikty w rodzinie, nadmierne wymagania rodzicielskie, wczesna separacja od rodziców, zaburzenia nastroju lub nadużywanie substancji psychoaktywnych u rodziców, niezadowolenie z własnego ciała, depresja,
  3. przyczyny socjokulturowe- tu chodzi w dużej mierze o dążenie do pewnego ideału piękna, poprzez stosowanie diet, treningów. Nieodpowiednie odchudzanie prowadzi często do wtórnego przyrostu masy ciała, a co za tym idzie do narastania niezadowolenia.

Metody leczenia...

…to farmakoterapia połączona z psychoterapią. Jeżeli chodzi o leki, to stosuje się tu głównie preparaty z grupy SSRI ( inhybitory zwrotnego wychwytu serotoniny) oraz inne leki przeciwdepresyjne. Psychoterapia poznawczo- behawioralna ma z kolei na celu zmianę dotychczasowych zachowań i schematów myślowych oraz wyrobienia sobie nowych nawyków. Do tego wszystkiego jest na ogół potrzebny również dobry dietetyk, który przeprowadzi nas bezpiecznie przez proces leczniczy, dobierając odpowiednio posiłki do naszego kalorycznego zapotrzebowania.

Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was kompletnie. Ja dziś zgadzam się na „głód”, z okazji Środy Popielcowej. I wiecie co? Czuję się dziś fizycznie znacznie lepiej niż każdego innego dnia. Jestem bardziej uważna, spokojna, skupiona. Cukier nie odebrał mi dziś sił. Dałam radę przetrwać samotny dzień z trójką chorych dzieci i znalazłam w sobie siłę i ochotę na wieczorne zrobienie czegoś dla siebie, czyli napisanie tego posta. A skoro jesteśmy przy głodzie, jedzeniu i Wielkim Poście, to już zupełnie na koniec, zachęcam Was do wzięcia udziału w kolejnej akcji Szymona Hołowni niosącej pomoc ofiarom głodu.  

Please follow and like us:

1 thought on “Emocjonalne jedzenie i kompulsywne objadanie się”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *