Dbać o swoje granice

Lifestyle

Jak każdy rodzic doświadczam często trudności związanych z budowaniem relacji z moimi dziećmi, wątpliwości czy dana strategia wychowawcza jest napewno w porządku, a czasem, kiedy nasza rzeczywistość zaczyna przypominać bardziej poligon niż domowe ognisko, szukam pomysłów i rozwiązań na zewnątrz. Często w książkach, a tych na naszym rynku wydawniczym jest naprawdę sporo. Ostatnio trafiłam na pozycję, która zrobiła mi wyjątkowo dobrze i otworzyła kilka klapek w głowie . Jak to często bywa sięgnęłam do zewnątrz, żeby potem zrobić tył zwrot do środka, bo to tam leżą zazwyczaj zakopane rozwiązania. Prawda jest też taka, że problemy z dziećmi są u mnie przedłużeniem problemów, jakie mam ze sobą. Książka Małgorzaty Musiał „Dobra relacja” pozwoliła mi pewne rzeczy dostrzec i o tym będzie dzisiejszy tekst. Nie bójcie się, nie będzie miał nic wspólnego z dziećmi, lecz bardziej z przypadłością, która gnębi mnie i przypuszczalnie może część z Was. Dzisiaj chciałabym napisać o dostrzeganiu i dbaniu o własne granice.

Odkąd pamiętam byłam osobą o bardzo dużej wrażliwości i empatii. Potrafię wyczuwać nastroje innych ludzi, słuchać, „wczuć się” w sytuację. Nie mam rodzeństwa i przez większość dzieciństwa i młodości starałam się udowadniać wszystkim na około, że nie jestem „typową jedynaczką”. Jak wiadomo jedynacy to egoiści, którzy wszystko dostali na tacy, wszystko mają i niczym nie muszą się dzielić. Godni tylko pogardy i ewentualnie zazdrości. Na przekór doklejonej łatce starałam się robić wszystko, żeby udowodnić, że wykraczam poza ten stereotyp. Podejrzewam, że gdybyście zapytali kogokolwiek z moich znajomych bliższych i dalszych jaka jestem, powiedzieliby, że „miła”. Do tego mam fizjologiczny uśmiech na „pół – gęby”, który mogliście już tutaj nie raz zauważyć. I nie mam nic do niego, czasem bywa jednak tylko „jak przeklęty uśmiech delfina” – fizjologią i niczym więcej. Dobrą miną do złej gry.

Czuję, że ludzie lubią ze mną przebywać. Częściowo dlatego, że potrafię wyczuć ich potrzeby i na nie odpowiedzieć. Że potrafię się dostosować, ustąpić, szukać kompromisu. Że odsuwam swoje potrzeby w tył. Tak mnie wychowano – na miłą dziewczynkę, która nie może swoim zachowaniem sprawiać przykrości innym. I nie ma w tych cechach charakteru nic złego, do momentu, kiedy nie zaczniesz brać odpowiedzialności za emocje innych ludzi i nie spotkasz kogoś, kto zacznie tym manipulować i to wykorzystywać. Ja spotkałam. I wygrzebywałam się z tej relacji przez kilka lat. Relacji, która zabierała mi prąd, która wywoływała ból żołądka i nieustanne poczucie winy. Wyrwał mnie z niej w zasadzie Pan Boberek, który widział, co się dzieje i w przeciwieństwie do mnie potrafił powiedzieć „nie”.

Książka Małgorzaty Musiał pozwoliła mi nazwać i usystematyzować to, nad czym w sumie pracuję już od jakiegoś czasu, czyli nad wyznaczaniem swoich granic. Nad oddzieleniem moich pragnień od pragnień innych ludzi. Nad jasnym komunikowaniem swoich potrzeb. Nad zrozumieniem, że różnica zdań czy konflikt nie musi oznaczać od razu druzgocącej awantury i ja też mam prawo powiedzieć, że na coś nie wyrażam zgody, a dojrzały psychicznie człowiek nie odbierze tego jako atak na swoją osobę.

Podsumowaniem tego tekstu niech będzie cytat z „Dobrej Relacji”:

…ponieważ nie jesteśmy samotnymi wyspami, jesteśmy stworzeni do życia wśród innych ludzi, warto dbać o siebie uwzględniając tych innych – pamiętając, że dbanie o siebie nie musi oznaczać „przede wszystkim ja”, ale „Ja także”.

Jestem ciekawa jak to wygląda u Was. Jesteście ludźmi świadomymi swoich granic czy tak jak ja macie z tym problem?

Please follow and like us:

6 thoughts on “Dbać o swoje granice”

  1. Kasiu, fajnie, że o tym piszesz. Ja jestem również jak Ty, miła. Chociaż dla mnie masz o wiele więcej zalet niż tylko,, miła,, 😉. Nie jestem asertywna, rzadko mówię,, nie,, bo nie chcę sprawiać przykrości. I po wielu latach, odkryłam, że to nie jest ok. Warto być wyrozumiałym dla siebie, zatroszczyć się też o swoje potrzeby. Jeśli będę szczęśliwa to i ludzie wokół mnie też odczują moją radość😁. Super, dziękuję 😘

  2. Jeśli wyznaczasz sobie sztywne granice – to źle, jeżeli definiujesz tylko pewne punkty graniczne, to ma to sens. Nie można określać granic w kategoriach zero-jedynkowych.
    Ps. nie zaczynaj proszę pisać zdań od „że” – słowa mojej Nauczycielki do dzisiaj mam w głowie 😉

    1. Ciężko wyznaczać sobie sztywne granice, bo one zawsze zależą od danej sytuacji, konieczny jest kontekst. Chyba, że jest to np. granica wynagrodzenia poniżej, którego nie chcemy zejść, ale nie o takie granice mi w tym tekście chodzi;) Ja często czułam, kiedy ktoś przekraczał moje granice, ale ignorowałam te sygnały. Często spotykają nas podobne sytuacje i wtedy wyciągnięcie wniosków z przeszłości może nas przygotować na przyszłość np. „już wiem, że tego nie chcę, jeżeli spotka mnie coś podobnego, zareaguje w inny sposób niż ostatnio”. Dobrze jest mieć jakieś strategie obrony własnych granic w zanadrzu, nie musimy się jednak sztywno ich trzymać:)

      Co do zaczynania zdania od „że” to nie ma w gramatyce j. polskiego zasady, zabraniającej rozpoczynania zdań od spójników. Składnia w j.polskim nie jest tak usystematyzowana jak np. w językach germańskich i można sobie pozwolić na dużą swobodę. Poloniści tępią rozpoczynanie zdań od „a więc” czy spójników, bo bez odpowiedniego kontekstu może to być stylistyczna niezborność. W moim przypadku to świadomy zabieg. Zdania rozpoczynające się od „że” nie rozpoczynają akapitu – są jego kontynuacją. Uznajmy, że to moja „licencia poetica”:)

      Pozdrawiam!

  3. Jak bym czytała o sobie! Taaak określenie „miła I sympatyczna” przywarlo do mnie już dawno choć jest dla mnie uciążliwe , nie wiem czy to kwestia wychowania czy raczej po prostu mojej natury bo podobno ” rybki” takie właśnie są. Chciałabym potrafić powiedzieć nie czasem tak dla zasady , asertywność leży u mnie na całej linii :/

    1. Na szczęście można nad tym pracować 🙂 „Natura”, znak zodiaku i inne etykietki nie muszą nas szufladkować. Czasem ciężko wyjść z tej szuflady, ale warto. Powodzenia Kaś w odkrywaniu własnych granic i dbania o nie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *