Buty o zapachu śmierci

Moje odkrycia Z podróży

Ostatnio doznałam niemocy stylizacyjnej i kiedy udało nam się już z Panem Golisem wydostać na chwilę z domu, okazało się, że zdjęciami które zrobiliśmy można byłoby jedynie zilustrować wpis pod tytułem „Jak ubrać się na pogrzeb w deszczowy dzień”. Sądzę, że raczej mało jesteście zainteresowani tematyka cmentarną, tym bardziej, że wiosna już w pełni, a zieleń daje po oczach na każdym kroku. Buty przed Świętami kupione czy czekacie na obniżki cenowe po ?

Ostatnie tygodnie kręcę się wokół tematyki produkcji butów. Z początkiem kwietnia odwiedziliśmy jednoosobowy zakład szewski w Rzeszowie, który oprócz napraw, serwisowania obuwia, zajmuje się również szyciem butów na miarę. Rozmowa z Rafałem, jego właścicielem, skłoniła mnie do nieco głębszych poszukiwań w jaki sposób, gdzie i za ile produkowane są buty z sieciówek. Prawda okazała się ociekać potem i krwią.

Dane z badań przeprowadzonych w latach 2012/2013 pokazują, że Polacy kupują rocznie 3-5 par butów. Wyprzedzają nas między innymi Niemcy, Brytyjczycy, Japończycy wraz z totalnymi butoholikami- Amerykanami, którzy rocznie kupują aż 7 par butów. Rosnący popyt, wymusza rosnącą podaż, która z kolei próbując nakręcić popyt poprzez obniżanie cen obuwia, szuka oszczędności w procesie ich produkcji.

Jakie masz fajne nowe buty! Skąd? Nie z Z… , R…. ani od P…. , tylko z Chin, Indii i Bangladeszu. 87% światowego obuwia pochodzi z Azji, gdyż jak pokazują badania koszt wyprodukowania obuwia jest tam około 5 razy niższy niż w krajach UE.

Czy te buty naprawdę warte są swojej ceny?

Przedstawiam Wam diagram (www.ekonsument.pl), pokazujący koszty uszycia pary sportowych butów:

Na szczycie góry lodowej wartej 120 Euro, znajdziecie coś, co zastanawia najbardziej- 2,5 Euro za wykonanie pary butów. Po przeczytaniu kliku badań, dochodzę do wniosku, że ta kwota jest jedną z wyższych jakie znalazłam. Niestety nie tylko przemysł ubraniowy bazuje na łamaniu praw człowieka, o czym pisała Kasia we wpisie FairTrade. Przemysł obuwniczy również opiera się na wyzysku i niewolniczej pracy, często w bardzo szkodliwych dla zdrowia i życia warunkach. Szycie butów sportowych odbywa się często w sposób chałupniczy, w domach- rano zleceniodawca dostarcza materiały, wieczorem odbiera cholewki, za które pracownik otrzymuje wynagrodzenie równe wartości trzech toreb ryżu, a więc poniżej lub na granicy przeżycia. Nie muszę chyba dodawać, że całość odbywa się „na czarno” – pracownikowi nie przysługują żadne świadczenia socjalne, ubezbieczenia zdrowotne – nie pracuje to nie je. Płacone ma od pary, a nie za godzinę więc często wykonuje po kilkanaście par cholewek dziennie. Nie sposób więc się dziwić, że w takich warunkach również jakoś proponowanego przez producenta obuwia jest niska.

„Niewarta skóra wyprawki”

Nie lepiej sprawa wygląda w przemyśle skórzanym. Tu do nadużyć dochodzi jeszcze zanim ktoś usiądzie do wykonania cholewki, na etapie przygotowywania materiału. Wrócę myślami do naszego wyjazdu do Marakesz. Jednym z naszych celów było zobaczenie garbarni. Wcześniej naoglądałam się zdjęć tęczowych kadzi, okraszonych wszystkimi blogowymi ochami i achami, jak to wspaniale jest zobaczyć tradycyjne garbowanie i farbowanie skór. Oczekiwania więc były spore. Tym razem jednak rzeczywistość zdecydowanie je przerosła.

Bab Debbagh to dzielnica, w której mieszczą się główne skórzane garbarnie. Dotarliśmy tam wbrew wszystkim naszym zmysłom, które nakłaniały nas do spaceru w zupełnie przeciwnym kierunku. Nad całą dzielnicą i dużo, dużo dalej unosił się odór zgnilizny i rozkładu. Sądzę, że żaden Europejczyk nie byłby w stanie wytrzymać tego dłużej niż kilkanaście minut, przeznaczonych na zrobienie zdjęcia, z pęczkiem mięty pod nosem. Nie zdawałam sobie wówczas sprawy, że procesy obróbki jakie tu zachodzą odbywają się kosztem pracujących bez odzieży ochronnej ludzi, często nieletnich.

Jak donosza badania 85% skór używanych w przemyśle obuwniczym garbowanych jest z użyciem toksycznego chromu. Stosowanie tego typu rozwiązań wiąże się ze zwiększoną zapadalnością na nowotwory, choroby skóry i płuc. Stosowany jako pigment tlenek chromu III ulega utlenianiu do postaci chromu na VI stopniu utlenowania (pod wpływem promieniowania UV bądź w procesie naturalnego starzenia się skóry) , który jest szalenie niebezpieczny – doprowadza do powstania skórnych reakcji uczuleniowych oraz ma działanie mutagenne – uszkadza DNA, doprowadzając do nowotworzenia. Często również odpady z takiej garbarni trafiają wraz z przepływajacą obok rzeką do pół uprawnych, wody gruntowej powodując zatrucie w oddalonych o kilka kilometrach wioskach. W 2015 roku UE wprowadziła normy zawartości tego pierwiastka w galanterii skórzanej do 3 mg/kg i jak wynika z badań, normy te są przestrzegane przez większość znanych firm. Ale czy to wpłynęło pozytywnie na warunki pracy w garbarniach? Tego nie wiemy. Oczywiście same miejsca pracy pozostawiają wiele do życzenia, na porządku dziennym są wypadki takie jak zawalenie się ściany oczyszczalni w garbarni w Tamil Nadu w Indiach, podczas której w toksycznych odpadach zginęło kilkanaście osób. Pozarządowe organizacje takie jak Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie wciąż walczą o to, by procesy produkcyjne były jawne i każdy konsument mógł sprawdzić skąd pochodzą jego buty oraz czy zostały wyprodukowane z poszanowaniem zdrowia i praw pracowników.

Co mogę zrobić ja jako konsument?

Mogę kupować obuwie w firmach, które w sposób jawny podają pochodzenie oraz sposób obróbki materiałów używanych do ich produkcji. Jeżeli takie informacje nie są podane, mogę pytać mailowo o takie dane. Słusznie budzi się w naszych głowach myśl, że takie buty będą droższe od tych oferowanych nam przez sieciówki, ale tylko w ten sposób, dbając o zrównoważony przemysł obuwniczy, możemy doprowadzić do sprawiedliwego podziału zysku między pracodawcą a pracownikiem oraz zadbać o zdrowie swoje i pracujących w Azji podwykonawców. Nikt z nas nie skazałby swojego dziecka ani nikogo bliskiego na kąpiel w szkodliwych substancjach, przebywanie w trujących oparach i przedwczesną śmierć. A przecież życie warte jest tyle samo czy to w Europie, czy w Azji. Warto o tym mówić, warto uświadamiać i podawać dalej (gdyż sama żyłam przez tyle lat w nieświadomości).

Jak widzicie pozostaliśmy nieco w „cmentarnej” tematyce, ale czynię to świadomie i celowo, mając nadzieję, że przekażecie wiedzę tu zawartą dalej w świat.

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *