Z tęsknoty za słońcem…

Moda

Jeżeli pamiętacie początki bloga ( a myślę, że było to na tyle niedawno, że z całą pewnością pamiętacie) , podstawę mojej garderoby stanowiła biała koszula i monokolorystyczne części garderoby. Cała stylizacja oparta była na trzech, góra czterech bardzo klasycznych kolorach. Jednak ostatnio zaczęła drażnić mnie ta kolorystyczna nuda, a w szczególności brązy i beże. Być może jest to efekt długo trwającej zimy i zapłakanej deszczem wiosny.

Zaszaleje dziś kolorystycznie, wykorzystując towarzystwo promieni słońca. Tak bardzo brakuje mi ich tej wiosny… Tak trudno wstaje mi się bez nich rano… Trudno złapać się bez nich czegoś optymistycznego…

W roli pierwszoplanowej rzepak, którego żółć jest tak obłędna, że od razu wywołuje na mojej twarzy błogi, sielski uśmiech. Drugoplanowo – wiskozowa bluzka z SH i ultralekka bawełniana, bardzo mnąca się (a co!) spódnica, którą dostałam lata temu w prezencie od Rodziców.

Mam nadzieję, w nawiązaniu do mojego poprzedniego wpisu, że wymięłam się odpowiednio i udało mi się chociaż na chwilę zatrzymać słoneczną wiosnę.

Jestem bardzo ciekawa, co kryje się w Waszych szafach? Czy lubicie kolorowe ubrania, a może preferujecie spokojne, bezpieczne szlaki? Czy zastanawiałyście się kiedyś jak noszone przez nas kolory wpływają na nasze samopoczucie i nastrój innych ludzi?

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *