seasidetones

Odrobina przyjemności

Lifestyle

Kiedy tylko nadarzyła się okazja, żeby schować ortalion do szafy, postanowiłam niezwłocznie z niej skorzystać. Należne frontowe miejsce w garderobie zajęła spora ilość lnianych ubrań, którą ku mojemu zaskoczeniu udało mi się zgromadzić. Skoro Ewelina twierdzi, że wymięcie uszlachetnia, mnę się na potęgę.

lniana sukienka granatowa

Większość lnu w mojej szafie pochodzi z drugiej ręki, ale ostatnio dołączyła do nich funkiel nówka sztuka – lniana sukienka. O sukience ze zdjęcia śniłam od półtorej roku i ostatecznie zdecydowałam się ją kupić, z tym że przycisk „kup teraz” wciskałam z zamkniętymi oczami. Bo ja jednak nie lubię wydawać dużych pieniędzy na ubrania i węża w kieszeni karmię skutecznie wyrzutami sumienia wobec domowego budżetu. Sukienka pochodzi z polskiego sklepu Sea Side Tones, którego cały asortyment mogłabym wykupić na pniu, gdyby nie wyżej wspomniany wąż i potrzeba ograniczania konsumpcyjnych zapędów.

linen dress

Lniana sukienka była na liście zakupów od całkiem dawna, nie ma więc tutaj mowy o kompulsji. Znalazłam również nową metodę na skuteczne mydlenie wężowych oczu (nie mylić z „mężowych”). Postanowiłam, że wszystkie pieniądze z napiwków, które zdarza mi się czasem dostawać od grup, będe wkładać do metalowego słonia i potem wydam na jakąś SWOJĄ przyjemność. Nie domową, nie dzieciową, nie mężową, ale swoją. No i stało się. Wydałam i niczym Edith Piaf nie żałuję.

curvy bob

Czuję się w obowiązku opowiedzieć też trochę, gdzie byłam kiedy mnie nie było. W maju i czerwcu nabijałam rekordową ilość kroków. Wzięłam też udział w projekcie mojego kolegi Kuby z kanału Historia nie jest nudna, gdzie opowiedziałam o pozytywnych historiach z przewodnickiego podwórka. Film możecie zobaczyć tutaj. Denerwuję się na nim bardziej niż mi się wydawało. Pan Boberek krzyczał podczas oglądania do ekranu: „no zostaw w końcu tą słomkę!”. Żałuję, że nie mogłam go usłyszeć i nie zostawiłam. Tak czy inaczej w filmie pojawia się kilka fajnych historii, w tym najlepsze wojenne opowiedziane przez Tomka Górnego. Jestem zdania, że każdy powinien sobie od czasu do czasu pozwolić na refleksję o przyjemnych, ciekawych doświadczeniach z pracy zawodowej. Zbyt często koncentrujemy się na negatywach i to wcale nie pomaga rano wstać.

Zatęskniłam również za uczeniem innych języka szwedzkiego i wymyśliłam, że skoro nie mam tak dużo czasu, żeby robić to osobiście, będę to robić online. W tym momencie używam strony na fb: Svenska- Katarzyna Boberek. W planie jest nagranie kilku filmów, a jeżeli starczy czasu i samodyscypliny to w okolicach zimy powstanie kilkutygodniowy kurs online. Trzymajcie kciuki. Szwedzki jest piękny, a mój cel jest skromniutki: „Cała Polska mówi po szwedzku!”

len

Tymczasem w domowym zaciszu mam etatową rolę świni. Pewnego dnia Kazik przybiegł do mnie i krzyczy: „Mamo!Mamo! Możesz przyjść do nas?!!!Brakuje nam trzeciej świni”. Dostałam rolę, dość dobrze śpiewam: „Kto by się złego wilka bał, wilka baaaał”. W liceum marzyłam o karierze aktorskiej. W końcu zostałam odkryta.

A co przyjemnego wydarzyło się ostatnio w twoim życiu?

Please follow and like us:

3 thoughts on “Odrobina przyjemności”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *