dzień-kobiet

Czego pragną kobiety?

Lifestyle

Ten wpis dedykowany jest głównie dla Panów, ale mam nadzieję, że i Panie uznają go wartym przeczytania. Zbliża się powoli Dzień Kobiet i wielu Panów zapewne będzie miało dylemat co też podarować swoim partnerkom lub innym ważnym kobietom w ich życiu. Inni w ostatniej chwili wpadną ewentualnie do kwiaciarni po nieśmiertelne czerwone goździki albo zgarną przed kasą jakieś pudełko czekoladek. Ten wpis przeznaczony jest dla tych, którzy chcą się na chwilę zatrzymać i pomyśleć: „czego pragną kobiety?” lub lepiej: „czego może pragnąć ta najważniejsza dla mnie kobieta?”.

Rozbawiła mnie kiedyś historia opowiedziana przez moją przyjaciółkę: „Słuchaj, wchodzę do sklepu z bielizną, a tam chyba z siedmiu chłopa stoi i rozgląda się  błędnym wzrokiem dookoła. Zastanawiam się, o co tu chodzi, i wtem eureka! jutro Dzień Kobiet”. Tak, wielu Panów podejmie za chwilę trud kupienia swojej partnerce, tego co ich zdaniem ona pragnie, najlepiej czegoś „kobiecego” o czym za bardzo nie mają pojęcia:) Pan Boberek kiedyś też wymyślił sobie, że kupi mi bieliznę. Skończyło się na tym, że prawie nią we mnie rzucił, ze słowami, że on tego naprawdę nie rozumie, że Pani w tym sklepie była jakaś dziwna, że przecież mówił jej, że mam rozmiar 40 C, a ona że nie ma takiego rozmiaru i że potem kazała mu patrzeć na swój biust i pytała, czy żona ma podobny rozmiar, czy mniejszy albo większy….No i wtedy przeszło mi przez myśl: „kończ waść….”

Nie musicie nam kupować „kobiecych” rzeczy. Serio. Wiecie o co chodzi z Dniem Kobiet i ogólniej o co chodzi w obdarowywaniu innych? Dawanie prezentów, słów, swojego czasu, siebie  – to wyraz naszej miłości. Czego pragną kobiety? Co można im w Dniu Kobiet podarować? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, warto moim zdaniem zastanowić się jaki język miłości rozumie Twoja kobieta. Znacie jedną z konferencji o. Adama Szustaka z serii Langusta na Palmie o tym jak różnymi językami miłości posługują się ludzie? Jeżeli nie, warto ją odsłuchać tutaj. O. Szustak skupia się na funkcjonowaniu związku w ogóle, ale ja myślę, że można to bardzo łatwo przenieść na grunt Dnia Kobiet.

W dużym skrócie, istnieje teoria, mówiąca, że ludzie potrafią „mówić” 5 językami miłości. Niektórzy są w tym względzie poliglotami, zawsze jednak jeden język jest rozwinięty najmocniej. I tak mamy język przedmiotów – kiedy kochamy dajemy fizyczne prezenty, czujemy się kochani, kiedy je otrzymujemy. Jeżeli „Twoja” kobieta mówi tym językiem, ucieszy się z kwiatów, biżuterii, czekoladek, vouchera do SPA itp. Myślę, że większość mężczyzn uważa, że to jest dominujący język ich kobiet i w drzwiach 8 marca staną właśnie z prezentami. Ale to nie koniec, o zgrozo! to dopiero początek góry lodowej. Wiele kobiet wcale nie mówi tym językiem, albo jest on na tyle poboczny, że goździka wsadzą w wazon….i tyle. Dostaniesz co najwyżej…..punkt. Albo i nie, jak z prezentem totalnie nie trafisz.

Drugi język miłości wyraża się w dobrych słowach, dających poczucie akceptacji i docenienia. Wiele osób uważa, że nie liczą się słowa lecz czyny. Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Słowa mają ogromne znaczenie w naszym życiu. Potrafią unieść do chmur, ale i wdeptać w ziemię. Myślę, że zbyt małą wagę przykładamy do naszych słów, do sposobu w jaki się do siebie zwracamy, do tego jaki wpływ może wywrzeć na drugiego, to co mówimy. Kiedy ostatnio powiedziałeś swojej kobiecie, że doceniasz to co jej kobieca ręka wnosi do Waszego domu? Kiedy zauważyłeś, że pranie samo się nie składa, obiad sam nie gotuje, że wyprasowana koszula nie jest oczywistością tylko czyjąś konkretną pracą, wykonaną dla Ciebie – i wyraziłeś swoją wdzięczność werbalnie? Kiedy ostatnio powiedziałeś jej, że pięknie wygląda? Że uwielbiasz z nią rozmawiać? Że jest najlepszym co Cię w życiu spotkało? To tylko  proste słowa i czasem trudno uwierzyć, że wiele kobiet nigdy ich nie usłyszało. A może wolałyby to nad pudełko czekoladek?

Kolejnym językiem, jakim wyrażamy miłość, jest język usług lub może lepiej język służby. Służba to słowo, które nie kojarzy się w dzisiejszych czasach najlepiej, ale służąc drugiemu człowiekowi wyrażamy miłość. Problem tkwi chyba w tym, że uczyło się tego kiedyś tylko i wyłącznie kobiety. I myślę, że to jest język dominujący u sporej ilości kobiet. Miłość jest dbaniem o rodzinę i dom. Wykonywaniem tych rutynowych, powtarzalnych prac dzięki którym dom jeszcze stoi, nie kleimy się do podłogi, jest z czego jeść i co na siebie włożyć. Mówi się o niewidzialnej ręce rynku, a ja mam wrażenie, że niektórzy mężczyźni wierzą w niewidzialną rękę domu. Rzecz w tym, że ta ręka jest bardzo namacalna i czasem chciałaby, żeby w sukurs przyszła jej i ta druga męska ręka. Może być tak, że twoja kobieta, która mówi językiem usług, wolałaby żebyś zamiast przynieść jej biustonosz z odstającą miseczką, chociaż tego jednego dnia (od czegoś trzeba zacząć;)) ogarnął dzieci, wypakował zmywarkę i wyzerował kosz na pranie, a ją samą wysłał na godzinny spacer w samotności. Bo może ona od kilku miesięcy nie miała szans na chwilę tylko ze sobą?

Istnieje też język wspólnego spędzania czasu. Nie takiego, że siedzicie obok siebie na kanapie i każdy patrzy w swojego smartphone’a. Chodzi o autentyczny wspólny czas, kiedy rozmawiacie, słuchacie siebie nawzajem, śmiejecie się, robicie coś fajnego razem. Może być tak, że Twoja partnerka właśnie tym językiem mówi i ucieszy się jeśli Ty tego ósmego zorganizujesz nianię i zabierzesz ją gdzieś, gdzie będziecie mogli skupić się na sobie. Bo ona niczego innego nie chce tylko Twojego czasu. A czas jest w dzisiejszych czasach towarem bardzo deficytowym.

No i ostatni język – język czułości, bliskości fizycznej. To język, którym mówi wiele kobiet. One lubią schować się w męskich ramionach, dostać buziaka na dzień dobry i do widzenia, chcą być trzymane za rękę, kiedy przechodzą przez ulicę (nawet jak mają 30 lat ;)). Dla wielu mężczyzn natomiast ten język włącza się dopiero za drzwiami sypialni. No i tu Panowie błąd. Ja myślę, że wy chyba nie zdajecie sobie sprawy, że grę wstępną powinniście zaczynać od 7 rano;) Bo libida swojej partnerki warto czasami szukać w podanym śniadaniu, w czułych gestach od rana, dobrych słowach, a czasem nawet na dnie kosza na pranie.

Ja wiem, że te języki miłości dotyczą też Was Panowie i w gruncie rzeczy potrzeby kobiet i mężczyzn są uniwersalne i ja obiecuję, że przed Dniem Mężczyzny poproszę któregoś z Panów o napisanie tutaj takiego tekstu dedykowanego kobietom pt. : „Czego pragną mężczyźni?”.

Skoro jednak zbliża się wielkimi krokami Dzień Kobiet, chciałabym Was tylko prosić, żebyście na chwilę pomyśleli jakim językiem mówi Wasza kobieta i spróbowali tego dnia tym językiem z nią rozmawiać. Można ewentualnie uznać, że jest poliglotką i ponabijać tyle punktów ile zdołacie:)

biel-kydryński

 

 

Na koniec jeszcze trochę konkretów, dla tych z Panów, którzy chcą pójść jednak w stronę prezentów. Książka, którą przeglądam na zdjęciach to „Biel. Notatki z Afryki” Marcina Kydryńskiego – piękna, intymna, z niezwykłymi zdjęciami (kupisz np. tutaj). Kubek, który trzymam w ręku to bolesławiecka porcelana „made in Poland”, razem z dobrą herbatą może być estetycznym i użytkowym prezentem (kupisz np. tutaj). Zazwyczaj dobrym wyborem jest też biżuteria, im subtelniejsza tym lepiel. Dlaczego? Możecie przeczytać tutaj.

 

 

 

 

 

 

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *